Tomasz Babiloński próbował przekonać Marcina Różalskiego do zmiany decyzji

Twitter/ Tomasz Babiloński

Marcin Różalski zszokował ostatnio wszystkich kibiców, kończąc sportową karierę. Popularny „Różal” miał ważny kontrakt z organizacją Babilon MMA, dla której nie stoczył żadnego pojedynku. Właściciel organizacji, Tomasz Babiloński przyznaje, że próbował nakłonić zawodnika do zmiany decyzji.

Powodem zakończenia kariery „Różala” był prawdopodobnie brak walk. Swój ostatni pojedynek stoczył wiosną 2018 roku na gali DSF, gdzie wygrał z Peterem Grahamem. Walka ta odbyła się w formule K-1.

Zobacz również: Marcin „Różal” Różalski kończy karierę sportową: „Mam już kur*a tego dość” [WIDEO]

Zawodnik czekał na konkretną propozycję do końca lutego, ale takiej nie dostał. W wywiadzie dla Polsatu Sport, właściciel organizacji Babilon MMA przyznał, że wstępnie ustalili termin gali, ale z przeciwnikiem był problem.

Co do tego 28 lutego to faktycznie mieliśmy problem, ponieważ było jedno miasto, z którym prawie podpisaliśmy umowę, ale ktoś nas wyprzedził. Udało się znaleźć fajne miasto w okolicach Warszawy, czyli Pruszków. Poinformowaliśmy jego menadżera, również Marcin dostał informację, że jest walka 11 maja w Pruszkowie. Był też problem z jego rywalem, na którego czekaliśmy, ale on zwlekał. W końcu Marcin nie wytrzymał. Próbowaliśmy jeszcze go namówić, żeby nie rezygnował z MMA, ale jednak jego decyzję trzeba uszanować. Życzę mu jak najlepiej w tym, co robi najlepiej. Wiemy, że jego pasją są zwierzęta.

Babiloński przyznał, że ciężko jest znaleźć rywala dla Marcina Różalskiego, ale zaznaczył, że jeśli zmieni decyzję to drzwi do organizacji Babilon MMA są dla niego otwarte.

Nie jest łatwo znaleźć rywala dla Marcina Różalskiego. Jakby nie było, walczył z najlepszymi zawodnikami w Europie i znają go wszyscy. To nie jest tak, jak w boksie, że zakontraktujesz i ściągniesz zawodnika. Tu są zupełnie inne rzeczy, o których lepiej na antenie nie mówić (śmiech). Jak temat wróci, to jesteśmy jak najbardziej zainteresowani. To nie jest jednak takie proste, bo to jest zawodnik, którego wszyscy znają i cały czas kombinują – nie tylko kwotowo, ale także terminami, co mogą znaleźć, co mogą zyskać.

źródło: Polsat Sport