TOP 10 najlepszych zawodników UFC, którzy nigdy nie zdobyli pasa mistrzowskiego

Grafika: Marek Romanowski/inthecage.pl

Prezentujemy TOP 10 zawodników, którzy byli bardzo blisko mistrzostwa, jednak nigdy nie było im dane zdobyć największego trofeum w świecie MMA.

10. Chael Sonnen

Emerytowany już zawodnik kategorii średniej oraz półciężkiej miał 3 podejścia do pasa mistrzowskiego organizacji UFC. Pierwszy raz stawił czoła Andersonowi Silvie w 2010 roku, gdzie przez 4,5 rundy – w swoim stylu dominował ówczesnego mistrza. Gdy niektórzy wyłączyli już telewizory z przekonaniem, że Sonnen został nowym czempionem, ci bardziej wytrwali byli świadkami prawdopodobniej największej niespodzianki w dziejach MMA. Silva bowiem, niecałe 2 minuty przed końcem przegranego pojedynku, poddał pretendenta duszeniem trójkątnym. To jednak nie koniec, gdyż Chael Sonnen po dwóch solidnych wygranych – z Mauricio Ruą oraz Michaelem Bispingiem, zapracował sobie na rewanż z Andersonem Silvą. Tym razem jednak został brutalnie znokautowany przez mistrza już w drugiej rundzie pojedynku. Co ciekawe, jako jeden z niewielu dostał po porażce ponowną szansę walki o pas, lecz w kategorii wyżej. Zaraz po przegranym rewanżu z Silvą stawił czoła dominatorowi dywizji do 93 kg – Jonowi Jonesowi, który skończył Sonnena w pierwszej rundzie starcia. Ciekawostką jest dość smutny fakt, że po przejściu do organizacji Bellator – Sonnen ponownie pas miał dwukrotnie „na wyciągnięcie ręki”, choć nie zawalczył o niego. Wziął udział w grand prix kategorii ciężkiej, gdzie Fedor Emelianenko znokautował go w pierwszej rundzie, po powrocie do dywizji półciężkiej natomiast, stawił czoła Lyoto Machidzie w nieformalnym eliminatorze do walki mistrzowskiej. Również ten pojedynek przegrał przez nokaut, po czym zakończył karierę, wyjawiając na konferencji prasowej ze łzami w oczach, że obiecał zmarłemu ojcu zdobycie mistrzostwa w MMA. Gdy jeden z dziennikarzy dopytał, co powiedziałby teraz tacie, Sonnen odparł, płacząc: Tato… próbowałem…

9. Urijah Faber

„The Kalifornia Kid” aż czterokrotnie próbował zdobyć pas największej organizacji MMA na świecie. Po raz pierwszy zmierzył się o to trofeum z Dominickiem Cruzem w 2011 roku, gdzie musiał uznać wyższość mistrza po pięciu rundach niesamowitej walki. Następnie, mierzył się z Renanem Barao w pojedynku o tymczasowe złoto dywizji koguciej, walkę również przegrał decyzją po 25 minutach ciężkiego boju. Czterema solidnymi wygranymi, Faber wywalczył sobie ponowną szansę na zdobycie pasa. W 2014 roku zaś stawił czoła brazylijskiemu czempionowi, tym razem jednak „Baron” odprawił dzieciaka z Kalifornii ciosami już w pierwszej rundzie. Ostatnią szansę na zostanie mistrzem, Faber miał w 2016 roku, gdzie ponownie skrzyżował pięści z Dominickiem Cruzem. Rezultat się nie zmienił, bowiem – tak jak w pierwszym starciu – przegrał decyzją sędziowską po 5 rundach. 

8. Nick Diaz

Starszy z braci Diazów, Nicholas dostał dwie szanse na zdobycie mistrzostwa UFC. Po raz pierwszy – w 2012 roku mógł wywalczyć tymczasowy pas w starciu z Carlosem Conditem, jednak poległ jednogłośną decyzją. Następnie, niespodziewanie – po nieco ponad roku otrzymał kolejną szansę (również po porażce!) walki o właściwy pas z Georgesem St-Pierrem. Pojedynek także przegrał po 25 minutach zdominowanych przez Kanadyjczyka. Od tamtej pory, Diaz pojawił się tylko raz w klatce, przegrywając z Andersonem Silvą w 2015 roku. 

7. Ronaldo „Jacare” Souza

Brazylijczyk to poniekąd wyjątek w tym zestawieniu, gdyż w przeciwieństwie do pozostałych zawodników – nie miał okazji nigdy powalczyć o mistrzostwo największej organizacji MMA na świecie. Stale jednak oscylował na pozycjach 3-5 rankingu dywizji średniej. Miał także okazję walczyć z kilkoma byłymi mistrzami – Vitorem Belfortem (nokautując rodaka w 1. rundzie), Chrisem Weidmanem (wygrywając przez KO w 3. rundzie) oraz Robem Whittakerem (przegrywając przez nokaut w 2. rundzie). Aktualnie, brazylijski aligator będzie szukał szczęścia w kategorii półciężkiej. 

6. Donald Cerrone

„Kowboj” to jeden z zawodników, który przespał swoją szansę mistrzowską. Toczył wiele bojów, które niejednokrotnie – niewiele dawały mu w kwestii rankingowej. Nie zależało mu na pasie. Kiedy jednak po imponującej serii ośmiu zwycięstw – otrzymał szansę mistrzowską z Rafaelem dos Anjosem – został znokautowany w raptem 66 sekund. Po tej walce – Cerrone już nigdy nie otrzymał szansy mistrzowskiej i póki co, raczej się na to nie zanosi.  

5. Chad Mendes

Emerytowany zawodnik kategorii piórkowej trzykrotnie próbował zdobyć mistrzostwo UFC. Po raz pierwszy stawił czoła najlepszemu w historii piórkowemu – Jose Aldo w 2012 roku. Mistrz jednak odprawił go już w 1. rundzie, zapisując Mendesowi pierwszą w karierze porażkę. Po pięciu zwycięstwach ponownie stanął naprzeciwko Aldo. Tym razem walka zakończyła się decyzją, po 5. rundach – jednak ponownie na korzyść Brazylijczyka. Niecały rok później, znienacka, dla Mendesa ponownie pojawiła się szansa na założenie pasa na biodra. Stawił czoła (wchodząc jako późne zastępstwo) Conorowi McGregorowi w boju o tymczasowe złoto. Pojedynek układał się początkowo po myśli Mendesa, jednak 3 sekundy przed końcem 2. rundy, Irlandczyk ustrzelił Chada, na zawsze grzebiąc jego aspiracje mistrzowskie. 

4. Joseph Benavidez

Niesamowity zawodnik kategorii muszej jeszcze za czasów organizacji WEC i wojowania w wyższej dywizji, dwukrotnie przegrywał z Dominickiem Cruzem, zaś w UFC i swojej kategorii – dwa razy musiał uznać wyższość wieloletniego dominatora tej kategorii, Demetriousa Johnsona. Po raz pierwszy zmierzył się z „potężną myszką” w 2012 roku, gdzie przegrał niejednogłośną decyzją sędziów. Następnie, po serii 3 zwycięstw, w 2013 roku ponownie skrzyżował pięści z Johnsonem, tym razem padając po ciosach Demetriousa w 1. rundzie. Benavidez jednak nadal pozostaje w grze, aktualnie jest pretendentem nr 1 do pasa najlżejszej męskiej dywizji wagowej, na której tronie zasiada Henry Cejudo, z którym Joseph już w przeszłości wygrał, zatem kto wie, czy tego wyczynu nie powtórzy i nie założy wreszcie na biodra upragnionego pasa…

3. Alexander Gustafsson

Szwedzki zawodnik próbował trzykrotnie zdobyć pas mistrzowski kategorii półciężkiej i dwukrotnie był naprawdę bliski dokonania tego czynu. Po raz pierwszy – w 2013 roku skrzyżował rękawice z Jonem Jonesem, dając mistrzowi naprawdę twardą walkę, którą – w opinii wielu obserwatorów – nawet wygrał. 2 lata później, ponownie stanął przed szansą zdobycia pasa mistrzowskiego, lecz tym razem walcząc z Danielem Cormierem. Pojedynek przegrał niejednogłośną decyzją sędziów. Po dwóch zwycięstwach zaś zaczął się liczyć w rozgrywce o najwyższe cele i w zeszłym roku stanął do rewanżu z Jonesem, lecz w tym starciu zaprezentował się wyjątkowo słabo i przegrał już w 3. rundzie przez nokaut.  

2. Anthony Johnson

„Rumble” to niegdyś prawdziwy postrach dywizji półciężkiej. Jego bilans w organizacji UFC to: 6-2. Przegrywał wyłącznie w mistrzowskich starciach, po drodze nokautując pięciu z sześciu przeciwników postawionych przed nim. Pierwszą szansę na wywalczenie pasa otrzymał w 2015 roku, lecz odklepał duszenie zza pleców założone przez Daniela Cormiera. Następnie znokautował Jimiego Manuwę w zaledwie 28 sekund, Ryana Badera w 86 sekund i Glovera Teixeirę w 13 sekund i ponownie otrzymał szansę mistrzowską. W 2017 roku zaś skrzyżował pięści z Cormierem, rezultat jednak się nie zmienił – „Rumble” po raz drugi klepał duszenie zza pleców. Po tej walce zakończył karierę, lecz już niebawem planuje swój powrót i kto wie, czy nie sprawi sensacji…

1. Yoel Romero

Nie mogło oczywiście zabraknąć miejsca dla kubańskiego zawodnika. „Żołnierz Boga” trzykrotnie miał okazję założyć pas mistrzowski na swoje biodra, lecz… Ani razu mu się to nie udało. Po raz pierwszy, w 2017 roku zmierzył się z Robem Whittakerem, przegrywając po 5. rundach decyzją sędziowską. Następnie, wskoczył jako zastępstwo do Luke’a Rockholda w walce o tymczasowe złoto kategorii średniej. Walkę wprawdzie wygrał, lecz nie został nagrodzony pasem z powodu przestrzelenia wagi. Nic jednak straconego, bo 4 miesiące później ponownie stanął naprzeciwko ówczesnego mistrza, lecz ponownie musiał uznać jego wyższość, choć zdecydowanie mniej zasłużenie, niż za pierwszym razem. 

 

 

źródła grafik: ufc.com / espn.com