Niepokonany Iwo Baraniewski dostał rywala, z którym – być może – będzie miał okazję zaprezentować swoją wielopłaszczyznowość. Junior Tafa to groźny stójkowicz, ale ma spore luki w parterze. Czy Polaka skusi wizja poddania rywala? 

Iwo Baraniewski (8-0) vs Junior Tafa (7-5) 

Grzegorz: Pojedynek Iwo Baraniewskiego z Juniorem Tafą wygląda jak zestawienie stworzone pod największe atuty Polaka. Z jednej strony mamy niepokonanego, piekielnie agresywnego zawodnika, który od wejścia do UFC demoluje kolejnych rywali w kilkadziesiąt sekund. Z drugiej – mocnego fizycznie stójkowicza z dużą siłą w rękach, ale bardzo wyraźnymi lukami w grapplingu. Iwo Baraniewski robi ogromne wrażenie tempem, w jakim kończy walki. Nokauty na Austenie Lanie, Ibo Aslanie czy Mahamedzie Alym przyszły błyskawicznie i pokazały jedno – Polak ma potężne uderzenie i nie potrzebuje wielu akcji, żeby zgasić oponentowi światło.

To zawodnik, który od pierwszych sekund idzie po przełamanie. Dużo dynamiki, mocne wejścia sierpami, overhandami, bardzo agresywne skracanie dystansu. Problem dla rywali jest taki, że przy tej ofensywie łatwo zapomnieć, iż Baraniewski wcale nie jest tylko bijokiem. I właśnie tutaj to zestawienie robi się bardzo interesujące. Iwo ma solidne podstawy grapplerskie i wywodzi się z judo. We wcześniejszych walkach po prostu nie musiał z tego korzystać, bo większość przeciwników rozpadała się pod presją i siłą ciosu jeszcze zanim pojawiła się potrzeba przejścia do zapasów. Potrafi jednak dobrze wejść w klincz, przewrócić rywala i błyskawicznie przechodzić do kontroli czy szukania poddań. Dwie wygrane przez balachy z początku kariery nie były przypadkiem.

Junior Tafa to zawodnik bardzo niebezpieczny w stójce, szczególnie na początku walki. Ma szybkie ręce, mocny prawy i potrafi wykorzystać chaos w wymianach. Jeśli przeciwnik wdaje się z nim w otwartą bójkę bez planu, Australijczyk nadal jest w stanie urwać głowę jednym ciosem. Problem polega jednak na tym, że praktycznie za każdym razem, gdy walka schodziła do parteru przeciwko solidniejszym grapplerom, robiło się bardzo źle. Billy Elekana, Tuco Tokkos czy Valter Walker pokazali ten sam schemat – Tafa ma gigantyczne problemy z obroną poddań, oddaje pozycje i gubi się pod presją. Co ważne, Tafa często reaguje nerwowo, gdy zaczyna przegrywać fizycznie w klinczu. Próbuje się odwracać, oddaje plecy, zostawia ręce. A przeciwko zawodnikowi tak eksplozywnemu jak Baraniewski to może być katastrofalne połączenie.

Klucz tej walki wydaje się bardzo prosty. Jeśli Iwo wyjdzie do bezmyślnej wymiany w półdystansie, daje Tafie szansę na trafienie. Ale wszystko wskazuje na to, że Polak podejdzie do tego dużo dojrzalej. Zwłaszcza że zastępstwo za Billy’ego Elekanę zmienia charakter zestawienia – przeciwko Tafie najłatwiejsza droga prowadzi właśnie przez zapasy i parter. Bardzo możliwy scenariusz wygląda tak, że Baraniewski od początku narzuci presję w stójce, zmusi Tafę do cofania się pod siatkę i po kilku mocnych wymianach wejdzie w klincz. Tam przewaga techniczna Polaka w grapplingu powinna być ogromna. Tafa ma tendencję do panicznych reakcji przy obaleniach, a Iwo wydaje się zawodnikiem zbyt fizycznym i zbyt dynamicznym, żeby tego nie wykorzystać. Im dłużej ta walka potrwa w parterze, tym gorzej dla Australijczyka. A że Baraniewski bardzo dobrze wykorzystuje momenty chaosu i błyskawicznie przechodzi do skończeń, poddanie już w pierwszej rundzie naprawdę wygląda tutaj bardzo realnie. Mój typ: Iwo Baraniewski przez poddanie, runda 1.

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Baraniewski: 1.23
Tafa: 4.00

 

Zakaz uczestnictwa w grze hazardowej dla osób poniżej 18 roku życia. Hazard stwarza wysokie ryzyko straty finansowej. Nadmierna gra niesie ze sobą potencjalne zagrożenie dla zdrowia.