Mariusz Pudzianowski ostro zareagował na wypowiedzi Andrzeja Wasilewskiego, który w obszernym wywiadzie nie szczędził krytycznych słów pod adresem byłego strongmana i całego środowiska MMA w Polsce.

Konflikt na linii boks-MMA rozgorzał na nowo po tym, jak Andrzej Wasilewski, szef grupy Knockout Promotions, w wywiadzie dla Lucky Punch nie gryzł się w język oceniając poziom sportowy Mariusza Pudzianowskiego i całego KSW.

W sportach prawdziwej walki to jest nikim. Był i jest nikim.

stwierdził promotor bokserski, dodając, że sukcesy KSW opierają się głównie na freak fightach, a nie na prawdziwym sporcie.

Szacunek? Znaczy szacunek, ja nie wiem, przerzucanie żelastwa na sterydach, to nie jest do szacunku, ale w swoim przerzucaniu był bardzo dobry. Chociaż zdaje się, też nigdy nie pojechał 4 lata z rzędu na najważniejsze zawody.

stwierdził Wasilewski, kwestionując nawet osiągnięcia Pudzianowskiego w strongmanach.

Promotor bokserski przeszedł następnie do bezlitosnej oceny umiejętności „Dominatora” w klatce:

Przecież Mariusz Pudzianowski nigdy nie był fighterem MMA. Widać to po wszystkich jego porażkach. W takim, jak to się nazywa, dosiadzie na Arturze Szpilce, jak on siedział i 50 sekund machał tymi potwornie umięśnionymi rękami… i go nie skończył. Zawodnika, który leży na plecach prawie w pozycji bezbronnej. Artura, który nigdy nie miał obrony! I on nie jest w stanie mu nic zrobić, no to pokazuje chyba wszystko, tak?

szydził.

Szczególnie mocno promotor odniósł się do porażki Pudzianowskiego z Eddiem Hallem:

Ta przegrana z jakimś kolosem, jeszcze większym niż on, jeszcze bardziej spakowanym, skoksowanym, nie wiem, jak się nazywa? Eddie Hall, tak? Jakiś, jeszcze dwa razy prawie większy. No, ale to pierwsza jego walka w życiu, zdaje się było, tak? Facet nigdy w życiu nie walczył, wychodzi i bije [Pudziana], jak psa po prostu, jak dziecko.

Pudzianowski nie pozostawił tych słów bez odpowiedzi, publikują wpis w mediach społecznościowych. „Wiem, że od 16 lat ciężko się pogodzić z tym, że MMA przebiło boks i frustracja sięga zenitu, że ludzie mojego pokroju i MMA zapełniają hale i stadiony” – napisał były już zawodnik KSW.

W swoim wpisie „Dominator” odniósł się również do osobistych relacji, wspominając ojca promotora. „Pana tata był bardzo miłym i charakternym facetem, pomógł mi szybciej wyjść z problemów i dzięki niemu tak szybko zdobyłem pierwsze Mistrzostwo Świata. Chyba wstydziłby się tego, co pan plecie dziś” – dodał „Pudzian”.

Były strongman zarzucił również Wasilewskiemu hipokryzję w ocenie etyki biznesowej. „Zarzuca włodarzom MMA brak etyki biznesowej oraz stosowanie metod, które dyskwalifikują ich w świecie poważnego biznesu. Panie Andrzeju, świat jest mały, proszę nie być hipokrytą” – czytamy w odpowiedzi Pudzianowskiego.

W końcowej części wpisu strongman odniósł się do pięściarzy przechodzących do MMA: „Chłopaki z boksu dobrze robią, że przechodzą do MMA, bo na tej karierze bokserskiej, którą pan tak wielbi, skończyliby na MOPSie lub zasiłku, a tak dobrze sobie radzą finansowo. A panu już tylko pozostało narzekanie, bo zatrzymał się pan na latach 90-tych.”

Mariusz Pudzianowski jest aktualnie nieaktywnym zawodnikiem, ale jego nazwisko często pojawia się w różnych wątkach wokół MMA. W miniony weekend Michał Materla przyznał, że chciałby zrewanżować się strongmanowi za porażkę z KSW 70. 

Źródło: Facebook/Mariusza Pudzianowskiego, YouTube/Lucky Punch