To, że mieszane sztuki walki są sportem kontuzjogennym wiadomo nie od dziś. Fighterzy raz po raz nabawiają się poważnych urazów, czy to w trakcie pojedynku czy też podczas samych przygotowań. „Więc chcesz być zawodnikiem?” – pyta swoich swoich kibiców Joanna Jędrzejczyk, pokazując jednocześnie zraniony piszczel. 

Gale MMA oraz inne rozgrywki sportowe możesz obstawiać na stronie eFortuna.pl – legalnego polskiego bukmachera.

„Więc chcesz być zawodnikiem? Nie jestem modelką, tylko wojowniczką. Przesuń na własną odpowiedzialność. Dobra wiadomość jest taka, że już jutro rano mogę wrócić na trening. Ogromne podziękowania należą się chirurgowi Bartkowi Mamińskiemu oraz Damianowi za szybką i dobrą pomoc na ostrym dyżurze. Kamil Iwańczyk, wracamy!”

Joanna Jędrzejczyk (16-4) po raz ostatni zameldowała się w oktagonie, w marcu minionego roku, gdy skrzyżowała rękawice z ówczesną czempionką, Weili Zhang (21-2). Obie fighterki zostawiły wówczas w klatce całe serce, przewalczając pełny, pięciorundowy dystans na niesamowicie wysokim tempie. Starcie to zostało docenione przez samych przedstawicieli UFC, którzy uznali je za najlepsze, do którego doszło w 2020.

Zobacz także: UFC podaje swoją listę najlepszych walk 2020 r. Jędrzejczyk vs. Zhang numerem 1, Gamrot vs. Kutateladze wyróżnieni

Póki co nie wiadomo, kto będzie jej kolejną przeciwniczką. Była mistrzyni wierzy, iż zasługuje, by po raz kolejny stanąć przed szansą sięgnięcia po najważniejsze trofeum, jednak nie wiadomo, czy jej plany podzielają również właściciele amerykańskiego giganta. Pozostało więc jedynie uzbroić się w cierpliwość i wyczekiwać oficjalnego komunikatu, dotyczącego jej persony.

Źródło: Instagram/Joanna Jędrzejczyk