Wirtualny media day z Janem Błachowiczem przed UFC 253 [PODSUMOWANIE]

252
Instagram

Niedawno doszło do wirtualnego media dayu, w którym m.in. udział wzięli zawodnicy mierzący się o mistrzowski pas kategorii do 93 kg. Zobaczcie, z jakim nastawieniem do tego starcia podchodzi nasz krajan, Jan Błachowicz.

Gale MMA oraz inne rozgrywki sportowe możesz obstawiać na stronie eFortuna.pl – legalnego polskiego bukmachera.

Jan Błachowicz

Czy jesteś tak samo mocno podekscytowany walką z Reyesem? Nie wydaje Ci się, że ludzie podchodzą do tego bardziej lekceważąco, ponieważ nie jest to Jones?
Tytuł jest najważniejszy. Dominick [Reyes] jest świetnym zawodnikiem – prawie pokonał Jona Jonesa. To była bardzo bliska walka, więc jestem zadowolony, że mogę się z nim mierzyć. Na ten moment nie interesuje się Jonesem. Nie istnieje dla mnie. Może dorwę go później – nie wiem. Teraz skupiam się na Dominicku.

Dominick nie jest zbytnio zadowolony z ram czasowych. Uważa, że 6 tygodni to za mało, by przygotować się do pojedynku o pas. Czy masz podobne odczucia?
Mamy tyle samo czasu na przygotowanie, także wiesz… Nie dotyczy mnie to – jestem gotowy. Ciągle byłem w treningu, więc 6 tygodni jest wystarczające. 

Czytałeś różne komentarze odnośnie tego, że Reyes niewystarczająco skupia się na tym pojedynku?
Może to jakaś gierka psychologiczna. Nie wiem, zobaczymy podczas walki. Ja będę gotowy, mam nadzieję, że on również. Po pojedynku nie będzie żadnych wymówek. Ja mam 6 tygodni, on tak samo. Jestem zadowolony, podekscytowany. Nie mogę się doczekać, by wejść do oktagonu i zacząć walczyć.

Joanna Jędrzejczyk powiedziała, że będzie na Ciebie czekać na lotnisku, jeśli przywieziesz pas do Polski. Co dla Ciebie oznacza takie wsparcie ze strony byłej mistrzyni?
To coś niesamowitego. Znamy się od dawna i za każdym razem się wspieramy, dlatego jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Mam nadzieję, że uda się przywieźć ten tytuł, także na lotnisku nie będzie czekać tylko ona, ale również wiele innych osób. 

Dlaczego Dominick Reyes jest trudnym rywalem? Na co konkretnie musisz uważać?
Na wszystko, co ma do zaoferowania w stójce. Jest mańkutem, bardzo dobrym kickboxerem, więc tak… Jego stójka jest naprawdę mocna. Ma świetną kondycję i jest silny. Jeżeli ktoś go obali, szybko wstaje, więc będę musiał na to uważać. 

Jak wyglądał Twój obóz przygotowawczy? Był podobny do tego przed walką z Coreyem Andersonem, czy coś się pozmieniało?
Był bardzo podobny. Po prostu musiałem się skupić na różnych technikach, bo Dominick jest bardzo dobrym kickboxerem, walczącym z odwrotnej pozycji, także musiałem przygotować inne taktyki. Ale wszystko oprócz tego było podobne. Nie chcę zmieniać czegoś, co świetnie działa. 

Jakie są Twoje silne strony, któe mogą sprawić, że zostaniesz nowym mistrzem?
Wiem, że to nudne, ale mam ‚legendarną polską siłę’. Właśnie to wykorzystam podczas walki. Doświadczy tego.

Jak podchodzisz do tego, że podczas tak ważnego pojedynku nie będzie widowni?
To będzie dziwne, ale wydaje mi się, że jestem na to przygotowany. Wierzę, że kibice będą ze mną mentalnie oraz będą oglądać wszystko w swoich telewizorach. Ciągle mnie wspierają. Nieustannie dostaję mnóstwo wiadomości, także jestem przekonany, iż ciągle będą przy mnie. 

Jaka była Twoja pierwsza reakcja, kiedy dowiedziałeś się, że Jon Jones zwakował pas?
Nie zdziwiło mnie to, ponieważ już wcześniej dużo mówił, że odchodzi, później, iż idzie do kategorii wyżej, więc tylko czekałem, aż zwakuje ten pas, bo to tylko blokowało dywizję. 

Mija 6 lat od Twojego debiutu w UFC. Zastanawiałeś się o tej całej wędrówce, którą przeszedłeś?
To była długa przeprawa. Dobry początek, potem nastał gorszy czas. Teraz jestem w lepszej formie, niż kiedykolwiek wcześniej. Wróciłem do dawnego trenera i wszystko jest, jak należy. Nareszcie jestem na samym szczycie – od tytułu dzieli mnie dosłownie jeden krok. Bardzo mnie to ekscytuje. Niesamowite uczucie.

Czy ruch Jonesa nie wydaje Ci się mocno przemyślany? Przechodzi do innej kategorii, kiedy zestawienia stają się coraz trudniejsze. 
Szczerze powiedziawszy nie wiem. Wydaje mi się… Nie wiem. Zobaczymy po pierwszej walce, ale myślę, że w przyszłości wróci do półciężkiej. Nie obchodzi mnie to – nie zaprzątam sobie nim głowy. Skupiam się tylko na moim starciu, na Dominicku i tylko to się dla mnie liczy.

Jakie cechy trzeba posiadać, by stać się pretendentem do mistrzowskiego tytułu?
Nie jestem w stanie na to odpowiedzieć. Po prostu wchodzę do klatki i zaczynam walczyć. 

Czy pandemia popsuła Ci w jakimś stopniu przygotowania do tej walki?
Nie, nic się nie zmieniło. Normalnie trenowaliśmy. Nawet, gdy wszystko było zamknięte, mieliśmy sekretne miejsce, gdzie się przygotowaliśmy. Nic nie może mnie powstrzymać, nawet pandemia. Jestem gotowy. Cały zespół ciężko pracował, miałem świetnych sparingpartnerów, więc wszystko było perfekcyjnie.

W całej karierze stoczyłeś 34 pojedynki – to dwa razy więcej, niż Twój oponent. Jak planujesz to wykorzystać?
Wykorzystałem dosłownie wszystko, czego zdążyłem się nauczyć przez lata trenowania. Dominick mnie nie powstrzyma, pokonam go. Jest bardzo dobrym zawodnikiem, ale znajdę sposób, by z nim wygrać.

Jak sobie wyobrażasz ten pojedynek? Czego spodziewasz się po Dominicku?
Myślę, że walka będzie toczyć się w stójce. To będzie bardzo dobre, technicze starcie. Właśnie tak sobie to wizualizuję. Wierzę, że znokautuję go w drugiej, albo trzeciej rundzie. 

Po Twoim pojedynku będziemy świadkami jeszcze jednego o najwyższe trofeum. Jak myślisz, kto zwycięży – Adesanya czy Costa?
To na pewno będzie świetny pojedynek. Myślę, że Adesanya wygra przez decyzję. 

Zdradziłeś sekret na ‚legendarną polską siłę’. Powiedziałeś, że trzeba jeść kotlety z ziemniakami i ćwikłą. Czy w ostatnich dniach właśnie to spożywałeś?
Powiem Ci później, bo nie wiem, czym będą mnie karmić w Abu Dhabi.

Wiele osób uważa, że Reyes pokonał Jona Jonesa. Jak Ty punktowałeś to starcie i czy czujesz się prawie tak, jakbyś mierzył się z czempionem?
Według mnie Jones minimalnie wygrał tamten pojedynek, ale naprawdę był wyrównany, także bardzo się cieszę, że mogę walczyć z kimś, kto postawił Jonowi tak trudne warunki. 

Trenujesz już od bardzo dawna. Mierzyłeś się z świetnymi zawodnikami, jak Luke Rockhold, czy Alexander Gustafsson. Posród tych wszystkich nazwisk, z którymi miałeś okazję walczyć, gdzie ulokowałbyś Reyesa? 
Na to pytanie będę mógł odpowiedzieć dopiero po walce. Nie wiem, na papierze to Dominick jest najlepszy z nich wszystkich, ale zobaczymy. Będzie ciężko, ale wierzę, że jestem w stanie go pokonać.

Wcześniej mówiłeś, że wróciłeś do dawnego trenera. Posiadasz aktualnie świetną serię zwycięstw, mając jednocześnie 37 lat. Jak to zmiana na Ciebie wpłynęła i co różni obecnego Jana Błachowicza od tego z przeszłości?
Przede wszystkim głowa. Mentalnie czuję się dużo lepiej – wiem, do czego dążę i właśnie dlatego jestem na szczycie.

Walczysz profesjonalnie od 13 lat. Wcześniej byłeś czempionem KSW, a teraz stajesz przed szansą zdobycia mistrzostwa UFC. Co to dla Ciebie znaczy?
Wspaniałe uczucie. KSW dopiero co przypomniało mi dzień, w którym zwyciężyłem trzy razy, a już wkrótce będę mierzył się z Reyesem o tytuł. Przebyłem długą podróż – doświadczałem wzlotów i upadków, ale nigdy się nie poddałem. Zawsze wierzę w siebie, w umiejętności. Rozpoczęcie treningów było świetną decyzją, bo teraz jestem, gdzie jestem.

Świetnie pokazałeś się w walce z Coreyem Andersonem. Później było wiele zawirowań związanych z Jonem Jonesem. Jak do tego wszystkiech podchodziłeś i jaki miało to realny wpływ na Twoją osobę?
Po prostu czekałem, jak to wszystko się potoczy. Jeżeli UFC ponownie zestawiłoby Reyesa z Jonesem, to obejrzałbym walkę, czekając na to, kto będzie moim kolejnym przeciwnikiem. Po wygraniu z Coreyem, wiedziałem, że moja następna walka będzie o tytuł. Nie przyjąłbym nic innego.

Co wyciągnąłeś oglądając pojedynek Reyesa z Jonesem, czy chociażby wcześniejszy z Volkanem Oezedmirem?
Z całym zespołem oglądaliśmy jego prawie wszystkie pojedynki w UFC, także znamy każdy szczegół. Wiemy o jego dobrych stronach, ale i słabościach, które postaramy się wykorzystać. Nie powiem Ci, jaki jest mój plan, ale znajdę sposób, żeby go pokonać. 

UFC zdecydowało się powrócić do Abu Dhabi. Miałeś okazję rozmawiać z kimś, kto już tam wcześniej był odnośnie np. kwarantanny? 
Tak, rozmawiałem z Marcinem Tyburą. Jest moim kolegą i już się tam bił kilka tygodni temu, więc o wszystkim mi powiedział. Sam też tam kiedyś byłem, także wiem, jak to wygląda.

Czy widzisz jakiekolwiek słabości po stronie Dominicka?
Tak, oczywiście, ale nie mogę teraz o nich powiedzieć.

Reyes nie był nigdy skończony przed czasem. Myślisz, że Twoja ‚legendarna polska siła’ wystarczy, żeby tego dokonać?
Postaram się, zrobię wszystko co w mojej mocy. Ale tak, poczuje to po raz pierwszy w swoim życiu.

Wcześniej mówiłeś, że pandemia nie jest w stanie Cię powstrzymać. Wspominałeś również o sparingpartnerach. Jak ciężko było ich sprowadzić?
Nie było żadnego trudu. Mamy wielu świetnych zawodników w naszym klubie, także znalezienie kickboxerów nie było wyzwaniem. Oczywiście mówimy również o fighterach MMA, którzy walczą z odwrotnej pozycji. Zawsze mam dwóch czy trzech gości, którzy biją się w taki sposób. 

Po walce z Coreyem Andersonem, mocno skupiałeś się na Jonie Jonesie. Jak ciężko było Ci przestawić myślenie, na innego przeciwnika?
Jestem w tym od dawna, więc nie zrobiło to na mnie wrażenia. Kompletnie nie zastanawiam się nad Jonesem. Dla mnie nie istnieje. Dorwę go później. Teraz skupiam się tylko i wyłącznie na Dominicku.

Jak myślisz, co oznaczałoby dla polskiego społeczeństwa, żeby mieć pierwszego mistrza UFC?
Wszyscy powtarzają, że jest to najważniejsza walka w historii polskiego MMA. Przywiezienie pasa do Polski byłoby czymś niesamowitym. Nie mogę się doczekać, by celebrować ten dzień z kibicami w kraju. 

Co poradziłbyś młodym zawodnikom, którzy marzą o dostaniu się do UFC?
Myślę, że musisz wierzyć w swoje umiejętności – nigdy się nie poddawaj. Kiedy coś pójdzie źle, musisz znaleźć sposób, by to rozwiązać i wrócić silniejszy.

To Twój pierwszy pojedynek o pas UFC. Jakie emocje Ci towarzyszą – inne, aniżeli przed wcześniejszymi starciami?
To pierwsze podejście po tytuł UFC, ale wcześniej byłem mistrzem KSW, także wiem, jak to smakuje. Nie moge się doczekać, żeby z nim zawalczyć. Nie chcę narzucać sobie jeszcze większej presji, dlatego póki co skupiam się na samej walce, a świętować będę dopiero po niej. 

Na początku przygody z UFC często znajdowałeś się na karcie wstępnej. Musiało minąć trochę czasu, zanim zacząłeś dostawać większe pojedynki, co z pewnością jest bardzo frustrujące, biorąc pod uwagę Twoje umiejętności. Co sprawiało, że ciągle pozostawałeś skupiony na swoim celu?
Zawsze wiedziałem, że jeśli dam dobry pojedynek, to UFC ulokuje moją kolejną walkę w głównej rozpisce. Wierzyłem w swoje umiejętności, także podpisanie umowy z największą organizacją było świetnym ruchem. Zawsze chciałem tu być. Po prostu musiałem poczekać na mój czas, który właśnie teraz nastał. Od zostania najlepszym na świecie dzieli mnie tylko jeden krok. 

Wiem, że wiele osób skupia się na Reyesie, ponieważ dał bardzo dobrą walkę przeciwko Jonesowi. Ale co fani powinni wiedzieć o Tobie, o Janie Błachowiczu, jako zawodniku?
Myślę, że po tej walce każdy będzie mnie znał. Wszyscy na świecie będą wiedzieć, co oznacza ‚legendarna polska siła’. Muszą zobaczyć pojedynek, a odkryją kim jestem. 

Zobacz także: Zobacz debiut Jana Błachowicza w federacji KSW [WIDEO]