Yair Rodriguez nie odpuści starcia z Magomedsharipovem: Będę z nim walczył o każdej porze, wszędzie

Jan 15, 2017; Phoenix, AZ, USA; Yair Rodriguez holds a Mexico flag as he celebrates his TKO of B.J. Penn (not pictured) during UFC Fight Night at Talking Stick Resort Arena. Mandatory Credit: Mark J. Rebilas-USA TODAY Sports

Yair Rodriguez (10-2) powraca do oktagonu już 10 listopada, by w walce wieczoru skrzyżować rękawice z Chan Sung Jungiem (14-4). Gala UFC Fight Night 139 w Denver będzie dla niego pierwszym występem po długiej przerwie związanej z leczeniem poważniej kontuzji.

Po ciężkich chwilach Meksykanin nie może doczekać się, gdy stanie do walki:

To był naprawdę trudny rok, dlatego cieszę się bardzo, że biorę udział w tym wydarzeniu, szczególnie, że jest to dwudziesta piąta rocznica UFC, co cieszy mnie jeszcze bardziej. Z nowym życiem, nową energią, nie wiem, co jeszcze mogę powiedzieć, oprócz tego, jak bardzo cieszę się, że tu jestem.

Ostatnia walka Rodrigueza planowana była na UFC 228, kiedy „Pantera” miał stoczyć pojedynek z Zabitem Magomedsharipovem (16-1). Niestety kontuzja była na tyle poważna, że przekreśliła to starcie. Przez swoją niedyspozycję Rodriguez miał później różne nieprzyjemne sytuacje, które skutkowały zerwaniem umowy pomiędzy nim, a amerykańską organizacją. Na szczęście wszystko szybko się wyjaśniło i „Pantera” powrócił do UFC.

W związku z opinią, że Meksykanin chciał uniknąć starcia z Magomedsharipovem, Rodriguez zapowiedział:

Nie boję się walczyć. I to jest powód, dla którego wciąż tu jestem. Ale tak jest w życiu, ludzie, czasami nic nie można na to poradzić. Czasami łatwo jest mówić, a tak naprawdę jest gorzej niż wygląda.

W zbliżającym się starciu Rodriguez będzie więc chciał pokazać, że po tej kontuzji, jest gotowy na każde wyzwanie. Z tego powodu Meksykanin z wielką chęcią zmierzy się również ze swoim byłym, niedoszłym przeciwnikiem. Jednocześnie oświadczył, że ma wobec niego pewne oczekiwania:

Będę z nim walczył o każdej porze, wszędzie. Ale wciąż uważam, że musi on sobą coś udowodnić. Mam siedem walk dla UFC, w tym sześć wygranych i jedną porażkę, oprócz tego cztery walki wieczoru. Będę to powtarzał za każdym razem. Nie ma to dla mnie różnicy, czy mam się z nim bić tutaj, czy w klubie. Nie dbam o to.

Meksykanin pokazuje, że jest gotowy na każde wyzwanie i nie zamierza pozwolić, by tym razem cokolwiek pokrzyżowało jego plany.  

źródło: mmajunkie.com