To miał być początek marszu po czołówkę UFC. Zamiast tego – sala operacyjna, rekonstrukcja więzadła i przymusowy stop. Cezary Oleksiejczuk wygrał swój debiut w UFC, ale zapłacił za niego najwyższą cenę. Dziś już wiadomo, że kontuzja, z którą wszedł do klatki, była znacznie poważniejsza, niż początkowo przypuszczano. Jego brat, Michał Oleksiejczuk, w rozmowie z naszą redakcją odsłonił kulisy tej historii – i jasno stawia sprawę: to był jeden z najlepszych debiutów w historii polskiego MMA.

Zerwane ACL. Operacja niemal pewna

Po powrocie Cezarego do Polski okazało się, że problemy z kolanami nie były „zwykłym urazem”. Diagnoza była brutalna.

Cała noga, w jednym kolanie zerwane ACL, to jest do rekonstrukcji. Na 99 procent będzie operacja. Teraz tylko pytanie: pół roku przerwy czy rok – tego jeszcze nikt nie wie.

– zdradził Michał Oleksiejczuk.

Co kluczowe – Cezary już w trakcie przygotowań do debiutu w UFC trenował z bólem. Mimo tego wyszedł do walki.

„Nigdy nie odmawiamy walki”

Decyzja o wyjściu do klatki – mimo bólu i sygnałów z organizmu – była świadoma.

My nigdy nie odmawiamy walki. On w trakcie Fight Weeku już czuł kolana. Ale szkoda było tych przygotowań, szkoda czasu. Dopóki był w stanie trenować, to wyszedł i walczył.

– mówi Michał.

Ja sam wiele razy wychodziłem do walk z kontuzjami. Czarek ma to samo podejście. Dopóki może, to walczy.

Efekt? Pewna, dominująca decyzja na debiut, mimo poważnej kontuzji.

Komentatorzy chcieli „krwi”. Michał odpowiada wprost

Po walce część komentatorów UFC podniosła głosy, że „oczekiwali więcej”. Michał nie zostawia na tych ocenach suchej nitki.

To był najlepszy debiut młodego zawodnika w historii polskiego MMA. Czarek dostał bardzo mocnego przeciwnika i zdominował go do jednej bramki – z zerwanym więzadłem. Efektowne wojny? Na to przyjdzie czas. Teraz buduje się win streak, a nie traci zdrowie za takie pieniądze.

I dodaje:

Technicznie to był fenomenalny debiut. Pokazał, że jest kompletnym zawodnikiem. Stójka, zapasy, parter. To jeden z najbardziej kompletnych zawodników w Europie.

„To go boli najbardziej – że wszystko nagle stanęło”

Najtrudniejszy moment nie miał miejsca w klatce. Najtrudniejszy przyszedł po walce.

On był przyzwyczajony do tego, że dzień w dzień trenuje, walka za walką. I nagle – stop. To go irytuje najbardziej – że wszystko się zatrzymało.

– przyznaje Michał.

Takie chwile zwątpienia są normalne. Ale on nie siedzi w miejscu. Trenuje codziennie, siłownia, góra ciała. On wróci.

UFC – co ważne – pokrywa koszty leczenia. Mick Maynard osobiście gratulował zwycięstwa i jasno dał sygnał: organizacja jest zadowolona.

„Bez tej kontuzji – TOP 15 bardzo szybko”

W obozie Oleksiejczuków nikt nie ma wątpliwości:

Gdyby nie ta kontuzja, Czarek bardzo szybko mógłby wejść do TOP 15. Widziałem go na sparingach z topowymi zawodnikami. On jest gotowy na ten poziom.

– mówi Michał.

To nie koniec. Rok przerwy? Być może. Ale historia pokazuje coś jeszcze. Michał debiutował w UFC na ostatniej gali roku 2017 – i też miał potem roczną przerwę, ze względu na zawieszenie przez USADA. Cezary zadebiutował na ostatniej gali 2025 – i też czeka go przymusowy stop.

Przypadek? A może początek podobnej drogi…

Zobacz także„Mogę znokautować każdego” – Michał Oleksiejczuk zapowiada ofensywę i celuje w Londyn