Alex Pereira znalazł się w centrum kontrowersji po seminarium zorganizowanym w Wielkiej Brytanii. Uczestnicy wydarzenia zarzucają byłemu mistrzowi UFC, że nie wywiązał się z opłaconych atrakcji, a organizator opublikował mocne oświadczenie, w którym nie ukrywa rozczarowania.
Kilka tygodni po porażce z Cirylem Gane na gali UFC Freedom 250 Brazylijczyk rozpoczął serię seminariów w Europie. Pierwszy przystanek wypadł w Keighley w Anglii, jednak wydarzenie zakończyło się falą krytyki ze strony uczestników.
Organizator: „Jesteśmy zniesmaczeni tym, co zobaczyliśmy”
Według relacji osób obecnych na miejscu Alex Pereira miał odmówić udziału w opłaconych wcześniej spotkaniach z fanami oraz wspólnych zdjęciach.
Na zarzuty zareagowała firma MMA Seminars UK, która odpowiadała za organizację wydarzenia.
„Jesteśmy zniesmaczeni tym, czego wszyscy byliśmy dziś świadkami. Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące tego wydarzenia, skontaktujcie się z nami w poniedziałek. Tak nie działamy.”
Oświadczenie szybko obiegło media społecznościowe i wywołało szeroką dyskusję wśród fanów MMA.
Drugi organizator broni Pereiry
Inaczej całą sytuację przedstawiła firma Joyagear, która współpracowała przy organizacji seminarium. Według jej stanowiska Pereira wypełnił wszystkie obowiązki, jakie zostały wcześniej ustalone.
Przedstawiciele firmy wzięli odpowiedzialność za nieporozumienia dotyczące dodatkowych świadczeń, takich jak spotkania z fanami czy wspólne fotografie, wskazując, że problem wynikał z błędów komunikacyjnych, a nie z zachowania samego Brazylijczyka.
Na ten moment sam Pereira nie odniósł się publicznie do stawianych mu zarzutów.
Seminaria organizowane przez Joyagear prowadzili wcześniej między innymi Charles Oliveira, Tom Aspinall i Demetrious Johnson, a w listopadzie w Anglii podobne wydarzenie ma poprowadzić Georges St-Pierre.
Zobacz także: Alex Pereira uderza w Herba Deana. Sędziowski skandal na UFC Baku?
źródło: MMA Seminars UK, Joyagear | foto: Jeff Bottari/Zuffa LLC
























