Anthony Hernandez już w najbliższy weekend wróci do oktagonu przed własną publicznością. „Fluffy” w walce wieczoru gali UFC Sacramento zmierzy się z Gregorym Rodriguesem, a przed pojedynkiem zdradził kulisy nietypowych przygotowań, które obejmowały wspólne treningi z aktualnym mistrzem UFC wagi średniej, Seanem Stricklandem. Jak się okazuje, pierwszego dnia obaj zawodnicy od razu poszli na pięć rund mocnych sparingów bez ani jednej próby obalenia.

Anthony Hernandez miał już wcześniej dobre relacje z Seanem Stricklandem. Obaj zawodnicy darzyli się szacunkiem jeszcze przed rozpoczęciem wspólnych treningów, jednak dopiero przygotowania do najbliższej walki pozwoliły im bliżej ze sobą współpracować.

Początkowo to Strickland chciał, aby Hernandez pomógł mu w przygotowaniach do pojedynku z Khamzatem Chimaevem. Problemem była jednak kontuzja „Fluffy’ego”, przez którą nie mógł wówczas wejść na matę.

Kiedy otrzymał zgodę na powrót do treningów, sytuacja się zmieniła. Hernandez dołączył do sztabu Stricklanda, a współpraca okazała się dla niego bardzo wartościowa.

On zawsze był wobec mnie pełen szacunku i jest dokładnie taki, jakiego widzisz go na zewnątrz. Jestem bardzo podobny. To było naprawdę świetne. Kiedy byłem na rehabilitacji, zapytał, czy pomogę mu w przygotowaniach do walki z Khamzatem, ale niestety nie mogłem, bo sam dochodziłem do siebie. Kiedy dostałem zgodę, zaczęliśmy trenować i to była świetna zabawa. Bardzo mi pomógł, szczególnie jeśli chodzi o poprawki i dostosowanie pewnych rzeczy. Było tam też wielu innych zawodników na wysokim poziomie, z którymi walczyłem albo którzy dobrze mnie znają. To było świetne, bo mogliśmy razem pracować nad poprawkami. Trochę na nowo rozpaliło to we mnie pasję do sztuk walki.

Pięć rund bez obaleń już pierwszego dnia

Hernandez nie ukrywa, że treningi ze Stricklandem pozwoliły mu ponownie poczuć wyjątkową motywację. Zawodnik przyznał, że po wielu latach regularnych walk czasami treningi zaczynały być dla niego monotonne.

Wspólne przygotowania z mistrzem UFC sprawiły jednak, że ponownie znalazł się w środowisku, w którym nie mógł pozwolić sobie na chwilę nieuwagi.

Walczę od kiedy miałem 15 lat. Uwielbiam to i naprawdę lubię sprawiać ludziom ból, taki jest cel. Pieniądze za zwycięstwa są tylko bonusem. Po prostu kiedy wszystko zaczyna być monotonne i cały czas pokonujesz wszystkich, przestaje być to aż tak zabawne. Kiedy trafiasz do pomieszczenia, gdzie myślisz: „Mogę być wyczerpany, a ten gość może mnie znokautować”, wtedy zaczyna mnie to ekscytować. Wszyscy tutaj są świetni.

Najciekawszy fragment wspólnych przygotowań miał jednak miejsce już pierwszego dnia. Hernandez i Strickland nie potrzebowali żadnego okresu adaptacyjnego.

Pierwszego dnia na matach po prostu poszliśmy na pięć rund. Bez żadnych obaleń. Po prostu się napier***aliśmy. To była świetna zabawa. Od razu wskoczyłem w ogień. Pomyślałem: „Dobra, zobaczmy, co możemy tutaj zrobić”. W zasadzie zrobiliśmy sobie całą walkę za darmo. To było świetne. Naprawdę uwielbiam walczyć, uwielbiam sztuki walki, lubię się rozwijać i lubię cały ten proces. Oczywiście nie było idealnie, żeby pierwszego dnia na macie walczyć właśnie z nim, ale takie jest życie. Nigdy nie jest idealnie. Po prostu musisz sobie z tym poradzić.

Hernandez nie wyklucza kolejnej walki ze Stricklandem

Wspólne treningi nie oznaczają jednak, że Hernandez wyklucza potencjalny pojedynek ze Stricklandem w przyszłości. „Fluffy” podkreśla, że obaj doskonale wiedzą, jak wygląda sportowa rzeczywistość.

Jeżeli UFC ponownie zestawi ich przeciwko sobie, nie będzie sentymentów.

Myślę, że żadnemu z nas to specjalnie nie przeszkadza. Jest, jak jest. Jeśli obaj dostaniemy za to dużo pieniędzy, mam to gdzieś. Mogę walczyć z każdym. Jedynym sposobem na zarabianie dużych pieniędzy w tym sporcie jest zdobycie pasa i wszyscy o tym wiedzą. To jest cel. Ale najpierw muszę tam wrócić. On mi pomógł, więc ja pomagam jemu i po prostu będziemy się razem rozwijać. Jeśli kiedyś dojdzie do walki, zobaczymy. Nigdy nie wiadomo. Dywizja średnia jest teraz szalona. Zobaczymy też, ile walk Sean będzie chciał jeszcze stoczyć.

„Rodrigues jest bardzo dobry. Jest niezwykle niebezpieczny”

Na razie Hernandez nie zamierza jednak wybiegać zbyt daleko w przyszłość. W walce wieczoru UFC Sacramento czeka go starcie z Gregorym Rodriguesem, który podobnie jak „Fluffy” znajduje się w czołówce kategorii średniej.

Hernandez nie lekceważy Brazylijczyka. Wręcz przeciwnie – przyznaje, że doskonale zdaje sobie sprawę z jego umiejętności, choć ma już konkretny plan na pojedynek.

Jest bardzo dobry. Jest bardzo niebezpieczny. Wszyscy w dywizji średniej są wielcy i niebezpieczni. Nie jest to jednak coś, czego wcześniej nie widziałem. Wyjdę do niego, prawdopodobnie z uśmiechem, przyjmę kilka mocnych ciosów i zrobię to, co potrafię najlepiej. Będę wywierał presję, przykleję się do niego, zmęczę go i go zatopię. Taki jest plan.

Hernandez podkreśla również, że nie zamierza przejmować się wyglądem swojego przeciwnika. W jego ocenie imponująca sylwetka nie jest tym, co rozstrzyga walki.

Mięśnie nie wygrywają walk. Są cholernie świetne i dobrze wyglądają, ale nie wygrywają walk.

„Myślę, że mogę być najlepszy na świecie”

„Fluffy” nie ukrywa, że jego ambicje sięgają znacznie dalej niż samo zwycięstwo nad Rodriguesem. Hernandez uważa, że może w przyszłości zostać najlepszym zawodnikiem kategorii średniej na świecie.

Nie interesuje go natomiast wybieranie przeciwników. Jest przekonany, że UFC ma własny plan wobec dywizji, dlatego zamierza po prostu pokonywać kolejnych rywali.

Nie szukam walk. UFC ma wielki plan, zanim ktokolwiek z nas się o nim dowie. To nie ma znaczenia. Kogokolwiek mi dadzą, z nim będę walczył. Myślę, że mogę być najlepszy na świecie i naprawdę w to wierzę. Jeśli muszę to udowodnić, pokonując każdego kolejnego zawodnika, to właśnie to zrobię.

Dla Hernandeza sobotnia walka będzie również wyjątkowa z powodu miejsca jej organizacji. Zawodnik traktuje ją jako swój domowy występ i spodziewa się ogromnego wsparcia z trybun.

To powinno być szalone. Teksas jest niesamowity, byłem zaskoczony, jak wiele dostałem tam wsparcia. A tutaj, na własnym podwórku, wszyscy mówią mi, że przyjdą. Wyobrażam sobie, że będzie chaos i już nie mogę się doczekać.

Zobacz takżeTyron Woodley planuje powrót do MMA. Walka prawdopodobnie jeszcze w tym roku

źródło: wywiad Anthony’ego Hernandeza dla Full Send MMA na YouTube