Mauricio Ruffy już 19 września stanie przed największym wyzwaniem w dotychczasowej karierze. Brazylijczyk w co-main evencie gali UFC 331 w Los Angeles zmierzy się z Armanem Tsarukyanem, a stawką pojedynku będzie pozycja pierwszego pretendenta do pasa kategorii lekkiej. W rozmowie z Brianem Campbellem Ruffy opowiedział o kulisach przyjęcia walki, przygotowaniach z Alexandrem Volkanovskim, zwycięstwie nad Michaelem Chandlerem oraz zamieszaniu wokół jego odejścia z Fighting Nerds.

Mauricio Ruffy otrzymał propozycję walki z Armanem Tsarukyanem w momencie, gdy przebywał w Australii i pomagał w przygotowaniach Alexandrowi Volkanovskiemu. Brazylijczyk nie potrzebował jednak wiele czasu na podjęcie decyzji.

Oferta pojawiła się na nieco ponad miesiąc przed pojedynkiem, a jej ogromnym atutem była perspektywa natychmiastowego awansu do walki o mistrzowski pas.

Wyjechałem do Australii, żeby pomóc Volkanovskiemu. Trenowałem z nim zapasy, pracowałem z nim nad stójką i pomagałem mu w przygotowaniach. Wtedy dostałem tę wielką szansę. Zaproponowali mi walkę na trochę ponad 30 dni przed terminem. Zgodziłem się od razu, nie tylko ze względu na sam pojedynek, ale przede wszystkim na tę ogromną możliwość. Zwycięzca tej walki idzie bezpośrednio po pas. Nie mogłem przepuścić takiej okazji. To moje marzenie, zawsze marzyłem o takim momencie i jestem z tego wszystkiego bardzo szczęśliwy.

Ruffy uważa, że zestawienie z Tsarukyanem było naturalnym rozwiązaniem sytuacji w dywizji. Justin Gaethje, który jest obecnie mistrzem kategorii lekkiej, nie planuje kolejnego występu w tym roku, dlatego UFC potrzebowało walki, która wyłoni jego kolejnego pretendenta.

Tsarukyan od bardzo dawna jest blisko walki o pas, pokonał byłych mistrzów i sam Justin Gaethje mówił, że to on powinien być następny. Skoro Gaethje nie będzie walczył w tym roku i wróci dopiero w przyszłym, nie chciał bezczynnie czekać. Chciał stoczyć jeszcze jedną walkę i właśnie nią jest to starcie. Zadzwonili do mnie, zgodziłem się od razu. Jestem bardzo podekscytowany i bardzo wdzięczny UFC za to, że o mnie pomyślało. Moje ostatnie występy również były bardzo dobre, więc wszystko się połączyło i dostałem tę wielką szansę.

„Zawsze jestem gotowy”

Brazylijczyk podkreśla, że jego gotowość do przyjęcia walki nie była przypadkiem. Ruffy od dawna stawia na częste występy i świadomie szuka sytuacji, które zmuszają go do opuszczania strefy komfortu.

Po porażce z Benoîtem Saint-Denisem wygrał dwie kolejne walki, a jego ostatni występ zakończył się efektownym zwycięstwem nad Michaelem Chandlerem podczas gali UFC Freedom 250 w Białym Domu.

Opuściłem dom, kiedy miałem 14 lat, żeby zostać zawodnikiem. Od czterech walk występuję jedna po drugiej i praktycznie się nie zatrzymuję. Wszystko, co mi się wydarzyło, tylko mnie poprawiło. Porażka naprawdę mnie obudziła, sprawiła, że opuściłem dom i wszedłem w strefę dyskomfortu. Pojechałem do Australii trenować z Volkanovskim, potem do Tajlandii. Tak wyglądało całe moje życie. Zawsze jestem gotowy i zawsze chcę walczyć. Właśnie tego szukam. To utrzymuje mnie przy życiu. Lubię mieć coś, do czego mogę dążyć i o co mogę walczyć. To mnie napędza.

Nie chce przewidywać walki z Tsarukyanem

Tsarukyan jest dla Ruffy’ego zupełnie innym wyzwaniem niż dotychczasowi przeciwnicy. Brazylijczyk doskonale zdaje sobie sprawę z poziomu zapasów i wszechstronności Ormianina, ale nie zamierza skupiać się wyłącznie na jego mocnych stronach.

Zamiast tego chce skoncentrować się na własnym planie i udowodnić swoją wartość w klatce.

Arman jest bardzo dobrym zapaśnikiem, ale nie tylko. Jest kompletnym zawodnikiem. Być może jest najtrudniejszym zawodnikiem w tej kategorii. Ale wolę nie mówić. Wolę pokazać. Jestem w stu procentach skoncentrowany na tym, co zrobię w walce. Wszyscy znają jego jakość. To bardzo dobry zawodnik i prawdopodobnie najtrudniejsze wyzwanie, jakie przede mną stoi. Jestem jednak tutaj po to, żeby sprawdzać się z najlepszymi. Wierzę, że Bóg ma dla mnie jakiś plan. Dlatego idziemy na całość.

Ruffy nie ukrywa również, że zna zagrożenia, jakie niesie ze sobą pojedynek z Tsarukyanem. Nie zamierza jednak budować całego przygotowania wyłącznie wokół neutralizowania przeciwnika.

Arman jest groźny w każdej płaszczyźnie. Jest dobrym stójkowiczem, ma zapasy na bardzo wysokim poziomie i jest dobrym zawodnikiem kończącym walki przed czasem. Ma mnóstwo zalet. Ale ja nie skupiam się na tym, co on wnosi do walki. Nie chodzę na salę z myślą o tym, co on mi zrobi. Skupiam się na mistrzu, którym chcę zostać. Wiem, że muszę bronić obaleń i nokautować swoich przeciwników. Po to wychodzę do klatki.

„Nie trenuję po to, żeby wygrywać decyzjami”

Ruffy wyróżnia się na tle wielu zawodników przede wszystkim nastawieniem na kończenie pojedynków. Brazylijczyk przyznał, że nawet zwycięstwo przez decyzję potrafiło pozostawić w nim niedosyt.

Dlatego również w starciu z Tsarukyanem nie zamierza kalkulować.

Kiedyś wygrałem walkę przez decyzję i wróciłem do domu naprawdę rozczarowany. Nie trenuję po to. Wchodzę tam, żeby nokautować. Kiedy zobaczycie Ruffy’ego w oktagonie, zawsze będzie szukał nokautu. Arman jest trudnym i bardzo dobrym zawodnikiem, ale ja nie martwię się tym, co on wnosi do walki. Skupiam się na tym, co ja mogę wnieść. Wchodzę do walki i każdy wie, o co walczę. Właśnie tak walczę.

Zwycięstwo nad Chandlerem było ważnym momentem

Jednym z najważniejszych momentów w dotychczasowej karierze Ruffy’ego było zwycięstwo nad Michaelem Chandlerem podczas historycznej gali w Białym Domu.

Brazylijczyk uważa, że jego ostatnie występy pokazują, iż konsekwentnie rozwija własny styl, który określa mianem „Ruff Style”.

Właśnie po to trenuję każdego dnia. To są trzy etapy, o których zawsze mówię, i nad którymi cały czas pracuję. Niektórzy ludzie się ze mnie śmieją, ale ja wychodzę do klatki i pokazuję rezultat. Ludzie pytają, o czym ja w ogóle mówię, a później pokazuję to w walce. Kto pokonał Bobby’ego Greena w taki sposób jak ja? Kto pokonał Rafaela Fizieva w taki sposób? Kto skończył Michaela Chandlera tak jak ja? Nie widziałem nikogo, kto zdominował ich w taki sposób. Wiem, że kiedy wychodzę do klatki, podejmuję ogromne ryzyko. Bardzo w to wierzę. Jestem zawodnikiem, który mówi mniej i robi więcej.

Odejście z Fighting Nerds? „Jestem przyjacielem wszystkich”

W ostatniej części rozmowy pojawił się również temat odejścia Ruffy’ego z Fighting Nerds. W ostatnim czasie w mediach społecznościowych pojawiły się informacje sugerujące pogorszenie relacji Brazylijczyka z członkami zespołu.

Ruffy przekonuje jednak, że nie zamierza angażować się w internetowe konflikty i nadal darzy swoich byłych kolegów dużym szacunkiem.

To nigdy nie były moje słowa. Zawsze wychodziły z drugiej strony. Nie wiem nawet, czy to powiedział on, nie zatrzymywałem się, żeby to analizować. Jestem przyjacielem wszystkich. Mój telefon jest otwarty dla każdego, kto chce do mnie zadzwonić. Mam świetną relację z Pablo, z Caio, z Pratym. To moi bracia. Każdy inny członek Fighting Nerds może do mnie zadzwonić w każdej chwili, oni o tym wiedzą. Jestem ich wielkim przyjacielem, podziwiam ich, modlę się za nich i życzę im wszystkiego dobrego. To nigdy nie było moje zdanie. Mogło wyjść z drugiej strony. Cokolwiek zostało powiedziane, zostało powiedziane z drugiej strony. Mnie to nie dotyka. Uważam ich wszystkich za braci i przyjaciół. Mam świetną relację z Pablo, świetną relację z Caio. Rozmawiałem też z Carlosem. Kiedy tylko mieliśmy ustaloną walkę, pierwszą osobą, do której powiedziałem o tym, był Pablo. Zawsze z nimi rozmawiam. Mam do nich ogromny szacunek. Kocham tych gości i życzę im wszystkiego dobrego. Ja jednak skupiam się na swojej drodze.

19 września Ruffy stanie więc przed największym wyzwaniem swojej kariery. Jeśli pokona Tsarukyana, zgodnie z obecnymi zapowiedziami UFC otrzyma bezpośrednią walkę o mistrzowski pas kategorii lekkiej.

Dla Brazylijczyka będzie to szansa na spełnienie marzeń, o których mówił od momentu rozpoczęcia zawodowej kariery.

Zobacz takżeArman Tsarukyan: „Ruffy jest bardziej niebezpieczny niż Oliveira”

źródło: wywiad Mauricio Ruffy’ego z Brianem Campbellem dla UFC on Paramount+ na YouTube