Wraca do klatki po medialnych zawirowaniach i od razu rzuca konkrety. Artur Szczepaniak przed galą w Lubinie nie tylko analizuje Kacpra Koziorzębskiego, ale też jasno mówi o rewanżu z Adrianem Bartosińskim – nawet z krótkim terminem przygotowawczym.

W sobotę na XTB KSW 115 Artur Szczepaniak zmierzy się z rozpędzonym Kacprem Koziorzębskim. Obaj mają po trzy zwycięstwa z rzędu, ale były pretendent do pasa wagi półśredniej nie ukrywa, że jego ambicje sięgają wyżej.

Czuję się bardzo dobrze. Waga schodzi szybko, bez problemów. Nie ma żadnych komplikacji. Dobrze się czuję z powrotem w Polsce, w KSW. Nie mogłem się doczekać powrotu.

– przyznał podczas media day przed naszymi kamerami.

„Jeśli wygram, ta walka powinna być logiczna”

Zapytany o scenariusz po ewentualnym zwycięstwie, Szczepaniak nie owijał w bawełnę. Rewanż o pas z Adrianem Bartosińskim to naturalny kierunek.

Jeżeli wygram i walka będzie naprawdę mocna, spektakularna, to raczej powinna być ta walka o pas. Ale wszystko zależy od Wojsława. On ma różne pomysły i matchmakingi.

– powiedział.

Co więcej, zdradził, że nawet gdyby dostał propozycję mistrzowskiego starcia z krótkim wyprzedzeniem, byłby blisko podjęcia wyzwania.

Musiałbym usiąść z teamem i zobaczyć, czy jesteśmy w stanie przedłużyć obóz i dorzucić pięć rund sparingów, żeby mieć feeling na pięć rund. Ale myślę, że 90% na tak. Naprawdę byśmy się nad tym zastanowili.

To jasny sygnał – „Król Artur” chce wrócić do gry o złoto i nie boi się ryzyka.

„Jeszcze z takim zawodnikiem nie walczyłem”

Najpierw jednak Koziorzębski. I tutaj nie ma lekceważenia.

To kolejny krok w mojej karierze, ale go nie lekceważę. Jeszcze nigdy nie walczyłem z takim zawodnikiem jak on. Bardzo fajnie się rusza, jest szybki, ma dobry timing. Jest przekrojowy, może obalać, lubi stójkę. To ciekawy zawodnik do przełamania.

W wywiadzie pojawił się też temat wspólnych treningów z Roberto Soldiciem, u którego sparował również jego sobotni rywal. Szczepaniak uciął spekulacje o jakichkolwiek pretensjach.

Napisałem tylko: „Hey bro, I fight this guy in February” i dałem śmieszne emoji. To jest MMA. Każdy trenuje z każdym, a potem może z nim walczyć.

„Soldić ma kowadło w rękach”

Na koniec padło pytanie o najmocniej bijącego zawodnika, z którym miał okazję trenować. Odpowiedź była jednoznaczna.

Dla mnie bez wyjątku Robert Soldić. On ma naturalną siłę, której nie można porównać z innymi zawodnikami z 77 czy nawet 84 kilogramów. Ma kowadło w rękach. Lekkie uderzenie i już czujesz różnicę.

W Lubinie Szczepaniak chce zrobić kolejny krok w stronę mistrzowskiego rewanżu. Najpierw musi jednak zatrzymać rozpędzonego Koziorzębskiego.

Zobacz takżeArtur Szczepaniak ostrzega przed XTB KSW 115: „Forma jest ogień”