Sean O’Malley wraca do oktagonu po trudnym okresie i już teraz spogląda znacznie dalej niż najbliższa walka. Były mistrz kategorii koguciej publicznie przedstawił swoją wizję kolejnego starcia o najwyższą stawkę – i wskazał bardzo konkretne miejsce oraz nazwisko.

31-letni Amerykanin wróci do akcji 24 stycznia na gali UFC 324, gdzie zmierzy się z Songiem Yadongiem. Będzie to jego pierwszy występ od dwóch porażek z Merabem Dvalishvilim, które odebrały mu mistrzowski pas. Mimo tego „Suga” wciąż utrzymuje się w ścisłej czołówce rankingu wagi koguciej, a ostatnie zmiany na szczycie dywizji ponownie otworzyły mu drzwi do rozmów o walce o tytuł.

Po tym, jak Petr Yan odebrał pas Dvalishvilemu, Sean O’Malley nie ukrywa, że to właśnie Rosjanin jest jego wymarzonym rywalem – i to najlepiej na wyjątkowym wydarzeniu UFC planowanym w czerwcu w Białym Domu.

Gdy Petr pokonał Meraba, poczułem zupełnie nową energię i głód.

– powiedział O’Malley w swoim podcaście.

Wyjdę, pokonam Songa, a potem: ja kontra Petr, w Białym Domu. Dla mnie to po prostu ma sens.

Amerykanin podkreśla, że historia jego pojedynku z Yanem z 2022 roku – zakończonego bardzo kontrowersyjną decyzją na jego korzyść – dodatkowo podkręca narrację potencjalnego rewanżu. W opinii wielu kibiców i ekspertów tamten werdykt do dziś budzi ogromne emocje.

O’Malley zwraca też uwagę na brak oczywistych kandydatów do walki wieczoru gali w Białym Domu. Jak zaznacza, kilku największych obecnie nazwisk UFC nie jest branych pod uwagę przy tym wydarzeniu, co – jego zdaniem – czyni starcie z Yanem naturalnym wyborem dla organizacji.

Czy UFC pójdzie tym tropem, zależy jednak od jednego warunku: zwycięstwa O’Malleya nad Song Yadongiem. Dopiero wtedy jego scenariusz może realnie wejść w grę.

Zobacz takżeSean O’Malley szczerze o walce z Songiem Yadongiem: „Nie chciałem tego zestawienia”

źródło: podcast Seana O’Malleya | foto: Zuffa LLC – Getty Images