Dawid Zawada nie ukrywa, że popełnił taktyczne błędy w ostatnim starciu z Kamilem Oniszczukiem. Teraz, przed galą Oktagon 82, polski zawodnik musiał zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem – nagłą zmianą przeciwnika. Doświadczony fighter podchodzi jednak do sytuacji ze spokojem i profesjonalizmem.

Dawid Zawada, który w sierpniu ubiegłego roku przegrał z Kamilem Oniszczukiem, otwarcie przyznaje, że jego taktyka w tamtym pojedynku pozostawiała wiele do życzenia. Doświadczony zawodnik, mimo dobrego przygotowania kondycyjnego, nie potrafił zrealizować założeń w klatce.

Byłem bardzo dobrze przygotowany fizycznie, bardzo dobrze się czułem kondycyjnie. Moim planem było sprowadzić go do parteru, tylko nie w tym stylu, że cały czas lecisz w nogi jak ktoś, kto się wiesza na człowieka, bo to wcale nie jest mój styl. Podczas pierwszej wymiany Kamil ładnie dołączył prawą prostą na moją głowę. Nie byłem zamroczony, tylko trochę zaskoczony, że mnie tak szybko trafił i tak celnie.

wspomina Zawada.

To była z mojej strony taktycznie nieudana walka. Mój narożnik mówił mi w drugiej i trzeciej rundzie, żebym go puścił i więcej boksował, bo tam też dobrze go trafiałem, tylko od razu po dwóch czy trzech ciosach wlatywałem w te nogi, a Kamil właśnie na to czekał.

Przed zbliżającą się galą Oktagon 82 Zawada przyznaje, że był zaskoczony propozycją walki z Dominikiem Hamburgerem, a później musiał zmierzyć się z nieoczekiwaną zmianą planów.

Byłem zaskoczony ofertą walki z Hamburgerem na Oktagon 82, ale od razu ją przyjąłem. Później dostałem telefon w piątek albo w sobotę, że Hamburger ma kontuzję. Powiedzieli, że mają w zastępstwie Daniela Ligockiego, bo on był w przygotowaniu na galę w lutym i jemu też przeciwnik odpadł. Dla mnie to nie problem, nie mogłem teraz niczego szukać, więc od razu przyjąłem propozycję.

wyjaśnia.

Mimo że nowy rywal – Daniel Ligocki – ma znacznie mniejsze doświadczenie (rekord 5-2), Zawada podchodzi do niego z pełnym szacunkiem i profesjonalizmem.

Chłopak ma tylko rekord 5-2, a ja już mam ponad 30 walk, ale to dla mnie nic nie znaczy. Pamiętam walkę w Niemczech, gdzie zawodnik mający tylko 3 walki w MMA zmierzył się z rywalem, który miał ponad 20 pojedynków, i znokautował go w 2,5 minuty w pierwszej rundzie. Dlatego ja nigdy nie patrzę na rekord.

podkreśla Zawada.

Warto dodać, że nadchodząca walka będzie ostatnią w obecnym kontrakcie polskiego zawodnika z organizacją Oktagon MMA. Jak sam przyznaje, jest otwarty na różne opcje dotyczące swojej przyszłości.

To jest moja ostatnia walka w kontrakcie i później zobaczymy, co dalej. Jestem otwarty – jeśli chcą ze mną porozmawiać i zatrzymać mnie w tej organizacji, to chętnie jestem gotowy do rozmowy, ale mam też inne otwarte opcje.

zaznacza fighter.

Zawada wróci do klatki w najbliższą sobotę – 17 stycznia.