Chael Sonnen ma sporo wątpliwości przed długo wyczekiwanym powrotem Conora McGregora do oktagonu. Były pretendent do pasa UFC uważa, że Irlandczyk zmierzy się z przeszkodami, które mogą okazać się nie do pokonania podczas rewanżu z Maxem Hollowayem.

Już w tę sobotę, Conor McGregor wróci do rywalizacji po pięcioletniej przerwie, by w walce wieczoru gali UFC 329 zmierzyć się z Maxem Hollowayem. Zdaniem Chaela Sonnena sam fakt powrotu po tak długiej absencji zasługuje na uznanie, jednak przed Irlandczykiem stoi wyjątkowo trudne wyzwanie.

Były zawodnik UFC zwrócił uwagę przede wszystkim na kontuzję, długą przerwę od startów oraz pięciorundowy dystans pojedynku.

Conor naprawdę mnie inspiruje. Niewielu sławnych multimilionerów potrafi to zrobić, ale on podjął się czegoś ogromnego. Przede wszystkim wraca po najgorszej kontuzji, jaką kiedykolwiek widziałem. Widziałem podobne urazy u kilku innych zawodników, ale nic nie wyglądało aż tak źle. Wraca do kategorii wagowej, która nie jest już jego naturalnym miejscem, a historia pokazuje, że takie ruchy rzadko kończą się sukcesem. Do tego podpisał kontrakt na pięć rund. Nawet wtedy, gdy był zdrowy, w pełni przygotowany i mógł trenować bez żadnych ograniczeń, dystans 25 minut stanowił dla niego ogromne wyzwanie. Dzisiaj wydaje się to niemal niewykonalnym zadaniem.

Sonnen ma wątpliwości także wobec przygotowań

Amerykanin przyznał również, że nie do końca wierzy w doniesienia dotyczące obozu przygotowawczego McGregora. Zastanawia się, czy Irlandczyk rzeczywiście poświęcił ostatnie miesiące wyłącznie treningom.

Do tego dochodzi jeszcze kwestia przygotowań. Słyszę, że trenuje w Irlandii, ale jednocześnie widzę go w programie The Tonight Show, który nagrywany jest w Nowym Jorku. Mam wobec tego pewien sceptycyzm. Jestem przekonany, że wyjdzie do walki i stawi się w oktagonie. Jednocześnie trudno nie docenić odwagi człowieka, który podejmuje się tak wielkiego wyzwania po wszystkim, co przeszedł.

„Holloway może być najlepszym zawodnikiem kategorii lekkiej”

Sonnen zwrócił również uwagę na klasę najbliższego rywala McGregora. Według niego Holloway udowodnił już, że potrafi dominować absolutną światową czołówkę, czego najlepszym przykładem była jego walka z Justinem Gaethje.

Kiedy zastanawiamy się, kto jest najlepszym zawodnikiem kategorii lekkiej, to naprawdę można o tym dyskutować. Oczywiście uznajemy Justina Gaethje za mistrza, ale jeśli zaczniemy bawić się w porównywanie zawodników, to może się okazać, że najlepszy jest właśnie Max Holloway. Gaethje ma pas, ale Holloway całkowicie go zdominował. Nie chodzi tylko o nokaut. Przez ponad 20 minut kontrolował przebieg walki. Jeśli spojrzeć na to z tej perspektywy, Conor wraca po pięciu latach przerwy i od razu dostaje jednego z najlepszych zawodników na świecie. To naprawdę gigantyczne wyzwanie.

Zobacz takżeConor McGregor przed UFC 329: „Jestem teraz w swoim prime. To będzie arcydzieło”

źródło: CBS Sports | foto: Getty Images