Conor McGregor twierdzi, że jest gotowy do powrotu, zaakceptował rywala i termin, ale… wciąż nie dostał kontraktu. Irlandczyk nie wytrzymał i publicznie wbił szpilę federacji – choć wpis szybko zniknął z sieci.

Saga powrotu byłego podwójnego mistrza UFC trwa. W ubiegłym tygodniu Conor McGregor poinformował, że otrzymał propozycję walki i datę, które zaakceptował. Brakuje jednego – podpisanej umowy.

W poniedziałek opublikował krótki, wymowny wpis, który później usunął:

„Dzień 15: ‘Akceptuję, wyślijcie kontrakt.’”

Przekaz jest jasny – według „Notoriousa” minęły już ponad dwa tygodnie od momentu, gdy wyraził zgodę na pojedynek, a dokumentów nadal nie ma.

McGregor miał wrócić do klatki w zeszłym roku na UFC 303 w starciu z Michaelem Chandlerem, ale wypadł z walki przez kontuzję. Później przeniósł plany na galę UFC White House, zapowiadaną na lato.

Niedawno zdradził, że UFC zaproponowało mu walkę z „no name’em” – zawodnikiem bez dużego nazwiska – i że ją zaakceptował.

Tymczasem Dana White ogłosił, że federacja nie jest już zainteresowana zestawieniem McGregor vs. Chandler. Sam Irlandczyk ma jednak inne zdanie. W komentarzu pod jednym z postów na Instagramie odpowiedział na sugestię walki z Chandlerem:

„Tak, to powinna być ta walka.”

Conor McGregor nie walczył od 2021 roku, kiedy podczas trylogii z Dustinem Poirierem na UFC 264 doznał poważnego złamania nogi. Od tamtej pory jego powrót zapowiadany był wielokrotnie – bez skutku. Teraz Irlandczyk twierdzi, że wszystko zależy od UFC.

Pytanie brzmi: czy organizacja UFC rzeczywiście zwleka, czy to kolejny medialny ruch „Notoriousa”?

Zobacz takżeConor McGregor ruszył na pełne obroty. Sparingi z niepokonanym gigantem z PFL

źródło: Championship Rounds, media społecznościowe Conora McGregora | foto: Thomas King/Sportsfile –  Getty Images