W kategorii koguciej zaczyna się robić gorąco. Cory Sandhagen otwarcie wskazał kolejnego rywala i nie zamierza owijać w bawełnę – jego celem jest Sean O’Malley. Amerykanin nie tylko chce tej walki, ale też jasno mówi, co o nim myśli.

Cory Sandhagen nie gryzł się w język w rozmowie z Danielem Cormierem. Amerykanin przekonuje, że zestawienie z Seanem O’Malleyem to najbardziej logiczny krok dla obu zawodników.

Już na starcie jasno postawił sprawę.

To jedyna walka, która ma sens dla nas obu. Po pierwsze. Po drugie – po prostu lubię ten pojedynek. Wiem, że go pokonam. Ludzie mówią, że będę go obalał i zapasy zrobią różnicę… Ja go pobiję też w stójce.

„Jestem od niego lepszy”

Sandhagen nie ukrywa, że za jego wyzwaniem stoi nie tylko logika sportowa, ale też ambicja.

Mam ego jak każdy zawodnik. Wiem, że jestem od niego lepszy i chcę to udowodnić. Chcę pokazać, że jestem lepszym strikerem i lepszym zawodnikiem w każdym aspekcie.

Jednocześnie zwrócił uwagę na sposób, w jaki O’Malley wypowiada się o potencjalnej walce.

Denerwuje mnie sposób, w jaki odpowiada na pytania o mnie. Twierdzi, że nigdy nie odrzucił walki, ale ja o nią proszę. Więc co – to UFC jej nie chce?

„On nie chce tej walki”

Zdaniem Sandhagena brak ogłoszenia pojedynku mówi sam za siebie.

Szczerze? Myślę, że on tej walki nie chce. Gdyby chciał, to już dawno byłaby zakontraktowana.

Amerykanin podkreślił też różnice w podejściu do kariery.

On mówi, że to biznes i chce najłatwiejszych walk za największe pieniądze. Ja tak nie myślę. Chcę podejmować wyzwania, podejmować ryzyko. Jeśli wygrywam trudne walki, mogę inspirować ludzi.

„Ja wybieram trudną drogę”

Sandhagen jasno zaznaczył, że jego kariera opiera się na ryzyku i widowiskowości.

Zawsze brałem trudne walki. Walczyłem z najlepszymi. Wychodzę do klatki, żeby walczyć, a nie kalkulować. Chcę dawać emocje, naciskać rywali i robić coś, co ludzie chcą oglądać.

Nie ukrywa jednak, że czasem patrzy z frustracją na to, jak nagradzani są inni zawodnicy.

Bywa, że jestem trochę zazdrosny, że niektórzy dostają więcej, robiąc mniej. Ale ja robię to po swojemu.

„Nie odpuszczę tego tematu”

Na koniec Sandhagen zapowiedział, że nie zamierza odpuszczać.

Będę naciskał, dopóki ta walka nie zostanie zestawiona. To jest pojedynek do zrobienia.

Zobacz takżeSean O’Malley przed galą w Białym Domu: „Czuję presję, muszę wygrać dla USA”

źródło: YouTube / Daniel Cormier