Curtis Blaydes o Francisie Ngannou przed rewanżem: Jest w ciemnym, ciemnym miejscu!

Curtis Blaydes został zapytany o mentalną kondycję swojego przyszłego przeciwnika na gali UFC Fight Night 141 w Pekinie. 

Po tym, jak Ngannou (11-3) wygrał pierwsze starcie między nim, a Blaydesem (10-1) poprzez nokaut techniczny w drugiej rundzie (decyzja lekarska) w czerwcu 2016 roku, Curtis będzia miał teraz szansę pomścić swoją jedyną porażkę w zawodowym mma.

Pierwsze zestawienie owych zawodników zapoczątkowało bardzo dobre epizody zwycięskich pass w obu przypadkach. Francis Ngannou po wielu sukcesach dostał szansę walki o pas z byłym mistrzem wagi ciężkiej, Stipe Miocicem, natomiast Blaydes odniósł od tamtego czasu serię sześciu zwycięstw pod rząd, co daje mu obecnie pozycję poważnego kandydata do walki mistrzowskiej.

Blaydes wyznał, że był pewien zrealizowania rewanżowej walki z Ngannou, według zawodnika ma to sens, a wręcz jest „zbyt oczywiste”.

Nie mówię, że spędzało mi to sen z powiek, ale wiedziałem, że ostatecznie to się wydarzy. To było nieuniknione. Wiedziałem, że gdy on będzie w zasięgu, ja będę w zasięgu. UFC lubi takie życiowe, naturalne historie. Mamy przeszłość, która nie jest reżyserowana, nie jest sztuczna. Walczyliśmy, on wygrał, ale nie  chciałem tego zakończyć w ten sposób. Teraz mam szansę się odkuć, bardzo na nią czekałem.

– mówił Blaydes w jednym ze scrumów dla MMAJunkie.com

UFC Fight Night 141 odbędzie się 24-go listopada w Cadillac Arenie w Pekinie. Starcie Blaydesa i Ngannou jest walką wieczoru, a całość będzie otwarcie transmitowana na UFC Fight Pass.

Dla Curtisa będzie to pierwsza walka po ostatnio odniesionym, największym zwycięstwie w jego karierze. Był to nokaut w trzeciej rundzie na Alistairze Overeemie podczas UFC 225 w czerwcu. Zwycięstwo to przedłużyło Brzytwie passę zwycięstw do sześciu pod rząd.

Z kolei Ngannou przechodzi teraz ciężki okres. Po przedarciu się przez całą dywizję ciężką aż do walki o pas na UFC 220 w styczniu tego roku przeciwko Stipe Miocicowi, odniósł on porażkę w tymże starciu, będąc dominowanym na dystansie pięciu rund przez ówczesnego mistrza. Później doznał drugiej porażki z Derrickiem Lewisem po intensywnie krytykowanej ze względu na swój niski poziom, walce.

Mimo, że między panami nie ma złej krwi, a Blaydes „nie siedzi w głowie” Ngannou, Amerykanin uważa, że Francuz afrykanskiego pochodzenia nie jest w najlepszej kondycji mentalnej.

Prawdopodobnie tkwi teraz w czarnej dziurze. Dwie porażki pod rząd i to po byciu na topie? To musi być ciemne, ciemne miejsce. Życzę mu jak najlepiej. Nie chcę żadnych wymówek, wymówek dotyczących obozu przygotowawczego, fanów czy tez samej organizacji. Chcę Ngannou w jego najlepszej wersji. Pokonam go 10 razy na 10 możliwych.

Blaydes upominał się już o walkę o pas, powołując się na ostatnią wygraną z Overeemem. Jednakże szansa pomszczenia swojej jedynej porażki w karierze jest dobrym punktem wyjścia dla ulepszenia rekordu.

To przegrana. W moim rekordzie jest to przegrana, jednak nie jest to przegrana w pełnym znaczeniu tego słowa. to nie była decyzja sędziego, ani sędziów punktowych, była to decyzja lekarza.

źródło: MMAJunkie.com