Były mistrz wagi średniej nie zamierza długo oglądać pasa z kanapy. Dricus Du Plessis zapowiada powrót w kwietniu i jasno wskazuje nazwisko rywala. Cel jest jeden – odzyskać tytuł.

Po utracie mistrzowskiego pasa na UFC 319 Dricus Du Plessis nie zamierza rozpamiętywać porażki. „Stillknocks” chce wrócić do klatki już 11 kwietnia na gali UFC 327 w Miami i rozpocząć marsz po odzyskanie tytułu.

Musimy poprawić kilka rzeczy i poświęciłem na to czas. W kwietniu będę gotowy. Chciałbym zawalczyć na tej gali w Miami. Nie ma jeszcze rywala, ale jestem gotowy wrócić i odzyskać pas.

– powiedział w rozmowie z Fight Forecast.

Jego pierwszym wyborem jest rewanż z Khamzatem Chimaevem.

Oczywiście chciałbym, żeby to był Khamzat i żebym mógł zrewanżować się za tę porażkę. Ale teraz najważniejsza jest kolejna walka – to będzie najważniejszy pojedynek w moim życiu.

– podkreślił Du Plessis.

„Nie będzie żadnych niespodzianek”

Były mistrz nie spodziewa się taktycznych rewolucji po stronie „Borza”.

Jeśli zawalczę z Khamzatem ponownie, nie spodziewam się niespodzianek. On będzie walczył tak samo. A jeśli spróbuje czegoś innego, to będzie dla niego fatalna noc. Zrobił to, co musiał, żeby zdobyć pas – nie można go za to krytykować. Teraz moją odpowiedzialnością jest to naprawić, zatrzymać go i zmusić do walki na moich warunkach.

– zapowiedział.

Du Plessis celuje w powrót po około 16 tygodniach od ostatniego występu, co oznaczałoby szybkie odbudowanie pozycji w dywizji.

Czy UFC poczeka?

Pytanie brzmi, czy organizacja nie będzie chciała wykorzystać Chimaeva przy innej, większej okazji – m.in. w kontekście gali UFC White House, o której coraz głośniej w branży.

Na ten moment UFC 327 nie ma jeszcze ogłoszonej walki wieczoru, choć w karcie znalazły się już m.in. starcie Dominicka Reyesa z Johnnym Walkerem oraz pojedynek Paulo Costy z Azamatem Murzakanovem w kategorii półciężkiej.

Zobacz takżeDricus Du Plessis oddaje szacunek Israelowi Adesanyi: „Stawia reputację na szali”

źródło: Fight Forecast | foto: Getty Images