Nie jest żadną tajemnicą, że Dricus Du Plessis oraz Israel Adesanya nie darzą się sympatią. Tak właściwie Nigeryjczyk jest jedną z pierwszych osób, która przyszła „Stillknockowi” do głowy po zapytaniu o kolejną konfrontację.

Minionej nocy rozegrało się UFC 297, do którego doszło w Toronto. W ramach main eventu byliśmy świadkami pojedynku o pas mistrzowski dywizji średniej. Po bliskiej, pięciorundowej potyczce, trofeum powędrowało na biodra Dricusa Du Plessisa (21-2), który wypunktował Seana Stricklanda (28-6), utrzymując tym samym nieskazitelny rekord pod sztandarem globalnego potentata.

Zobacz także: UFC 297: Dricus Du Plessis detronizuje Seana Stricklanda!

Od razu narodziło się więc pytanie – z kim Afrykaner powinien przystąpić do pierwszej obrony mistrzowskiego tytułu? Cóż, on sam nadal jest otwarty na rywalizację z Israelem Adesanyą (24-3), z którym w ostatnich miesiącach kilkukrotnie miał okazję wymieniać się „uprzejmościami”.

Widziałem, jak Alex Pereira chciał wchodzić do klatki, więc pomyślałem, że od razu można zrobić face offa. Ale wygląda na to, że to się nie wydarzy. Naprawdę cieszę się tą chwilą. Jest jeden koleś, który chciał odebrać mój blask. Stracił swój, także próbuje zabrać mój. Israel Adesanya – wracaj do UFC, byśmy mogli wyrównać rachunki!

Gale MMA oraz inne rozgrywki sportowe możesz obstawiać na stronie eFortuna.pl – legalnego polskiego bukmachera.

Będąc na samym szczycie trzeba być jednak bardzo uważnym, bo jest to miejsce, do którego zmierza wielu. Już teraz rękawice Du Plessisowi rzucił także chociażby wciąż niepokonany Khamzat Chimaev (13-0), który zaproponował walkę na kwietniowym UFC 300. Zobaczymy więc, na jaką opcję postawią przedstawiciele globalnego potentata.

Źródło: YouTube/UFC – Ultimate Fighting Championship, X/Khamzat Chimaev, fot. Nathan Denette/The Canadian Press via AP, Zuffa LLC