Greg Hardy jest pewny, że pokona Jona Jonesa

źródło: Instagramy zawodników

Kontrowersyjny, były gwiazdor futbolu amerykańskiego – Greg Hardy (4-1) z dnia na dzień zaskakuje coraz bardziej swoją medialną narracją. Niedawno stwierdził, że ma zamiar zostać najlepszym zawodnikiem kategorii ciężkiej sportów walki ogólnie, a obecnie na celownik obiera Jona Jonesa (25-1).

W sobotę, Greg Hardy pojawi się po raz trzeci w oktagonie największej organizacji MMA na świecie. Po serii błyskawicznych nokautów poniżej minuty, w debiucie dla UFC zderzył się ze ścianą, przegrywając przez dyskwalifikację po nielegalnym uderzeniu kolanem Allena Crowdera, który znajdował się w parterze. Następnie jednak, powrócił na ścieżkę zwycięstw, ubijając Dmitry’ego Smoliakova, który delikatnie mówiąc, nie popisał się w amerykańskiej organizacji.

Hardy do ośmiokątnej klatki UFC powróci już podczas jutrzejszej gali w San Antonio, gdzie zmierzy się z Juanem Adamsem. Były futbolista amerykański wybiega jednak zdecydowanie w przyszłość i obiera na celownik… Jona Jonesa.

Ciężko nie marzyć o zestawieniu Greg Hardy vs. Jon Jones o pas kategorii ciężkiej, po tym, jak Jones kończy czyścić kategorię półciężką. Jon Jones jest kimś, komu chcę dorównać jako zawodnik. Myślę, że jest jednym z najbardziej kompletnych fighterów w tej grze. Sądzę, że jest najniebezpieczniejszym człowiekiem na świecie i mówiąc szczerze, chcę walczyć tak, jak on. To byłby zaszczyt i przyjemność, wyjść z nim na wojnę.

powiedział Greg Hardy w wywiadzie dla TMZ.

Zapytany, czy widziałby siebie wychodzącego zwycięsko z boju z mistrzem kategorii półciężkiej, nie wahając się ani przez sekundę, odparł:

Oczywiście, że tak. Jak powiedziałem, jest wspaniałym kolesiem, świetnym zawodnikiem, ale ja jestem tu po to, by wyczyścić całą tę dywizję, łącznie ze wszystkimi, którzy do niej potem dołączą. Jestem tu po to, by stać się najlepszym zawodnikiem kategorii ciężkiej wszelakich sportów walki i jeśli będę musiał pokonać Jona Jonesa, żeby to udowodnić, zrobię to. Zrobię to oczywiście z pełnym szacunkiem, jak w ewentualnej walce ze Stipem czy Danielem. Mam wrażenie, że często moje komentarze są przeinaczane jako nieokazujące szacunku, ale tak nie jest. Jeśli siedziałbym tu i mówił, że nie pokonam nikogo, czy byłby sens, abym należał do tej gry?

a

a

źródło: bjpenn.com