Wraca po dwóch latach przerwy. Bez wielkich zapowiedzi, bez kalkulacji – za to z jasnym celem. Grzegorz Szulakowski w sobotę zamknie galę Strife 18 w Radomiu walką z Ahmetem Palą. Dla 40-latka to nie tylko powrót do MMA, ale test, czy wciąż ma coś do powiedzenia w klatce.

W walce wieczoru Strife 18 w Radomiu Grzegorz Szulakowski zmierzy się z Ahmetem Palą (7-6). Pierwotnie jego rywalem miał być Jurand Lisiecki, jednak ostatecznie zestawienie uległo zmianie. „Szuli” nie szuka jednak wymówek.

Jest zdrowie, są chęci, jest motywacja. Mam 40 lat, ale czuję się dobrze. Jeśli mogę jeszcze walczyć i zarabiać pieniądze, to będę to robił.

– podkreślił przed galą.

Dwa lata poza MMA i rozczarowanie KSW

Szulakowski nie ukrywa, że liczył na powrót do największej polskiej organizacji MMA.

Trochę KSW mydliło mi oczy przez ostatnie dwa lata. Myślałem, że coś z tego będzie, bardzo mi na tym zależało, ale ostatecznie do powrotu nie doszło.

– przyznał otwarcie.

Zawodnik zaznacza jednak, że dziś patrzy przede wszystkim na konkret – rywala, warunki finansowe i ekspozycję medialną.

Już kariery nie zrobię. Idę za pieniędzmi. Jeśli mam się rozbijać, to musi mi się to opłacać. W Strife wszystko się zgadza – walka wieczoru, telewizja, dobre warunki. 

Zbijanie wagi bez desperacji

Tym razem Szulakowski podszedł do przygotowań inaczej. Zrzucił osiem kilogramów, współpracując z dietetykiem.

Na początku robiłem wagę po swojemu, ale po trzech tygodniach stanęła. Skonsultowałem się z Michałem Sobiechem i to był strzał w dziesiątkę. Teraz czuję się naprawdę dobrze. To nie jest jak przy Musaevie czy Ziółkowskim, kiedy robiłem kilkanaście kilo i byłem zajechany. Teraz wszystko jest pod kontrolą.

– wyjaśnił.

Walka odbędzie się w limicie 79 kg. Jak podkreśla, organizm reaguje lepiej niż przy wcześniejszych, ekstremalnych redukcjach.

Kim jest Ahmet Pala?

Rywalem Polaka będzie wysoki i silny zawodnik z Turcji.

Metr dziewięćdziesiąt wzrostu, mocne sierpy, skraca dystans. Jest solidny. Mam na niego plan. Zobaczymy w sobotę, czy wypali.

– ocenił Szulakowski.

„Nie wiem, czy wygram, ale dam z siebie wszystko”

Mimo pewności siebie, doświadczony zawodnik nie składa wielkich deklaracji.

Idę tam wygrać, ale to jest walka. Nie wiem, czy wygram. Mogę wam dać pewność jednego – zostawię w klatce całe swoje serducho. Dla rodziny, dla syna, dla przyszłej żony, dla kibiców.

– zakończył.

W sobotę w Radomiu przekonamy się, czy 40-letni Szulakowski wciąż potrafi zamknąć usta tym, którzy stawiają na młodszych.

Zobacz takżeTomasz Romanowski ponownie uderza w Bartosińskiego: „Ja mam siedzieć cicho, bo on jest mistrzem?”

źródło & foto: OKTAGON LIVE (Kanał Sportowy) / YouTube