Ian Machado Garry nie zamierza rozpamiętywać porażki z Islamem Makhachevem w walce wieczoru UFC 330. Irlandczyk przyznał, że tej nocy jego rywal był po prostu lepszy, ale jednocześnie podkreślił, że jest dumny ze swojego występu oraz pracy całego zespołu. Pretendent zapowiedział również, że wróci do klatki silniejszy i gotowy na kolejne wyzwania.

UFC 330 nie zakończyło się po myśli Iana Machado Garry’ego, który po 25 minutach rywalizacji musiał uznać wyższość Makhacheva. Irlandczyk przegrał jednogłośną decyzją sędziów, ale przez pełne pięć rund pozostawał dla mistrza wymagającym przeciwnikiem, szczególnie skutecznie broniąc się przed jego próbami sprowadzeń.

Dla Garry’ego była to dopiero druga porażka w zawodowej karierze. 28-latek po walce nie zamierza jednak rozpamiętywać nieudanego wieczoru. W opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu podkreślił, że choć Islam Makhachev okazał się lepszy, sam jest zadowolony z tego, co pokazał w oktagonie.

To nie był mój wieczór. Czuję się świetnie, wykonałem dobrą robotę, ale Islam był dziś po prostu lepszy ode mnie i to jest w porządku. Chcę, żeby wszyscy, którzy mnie kochają, wspierają i chcą zobaczyć, jak staję się jeszcze lepszy, wiedzieli, że wrócę. Nie jestem załamany. W mojej głowie jestem nie do ruszenia. Mam 28 lat, właśnie walczyłem być może z najlepszym zawodnikiem, jakiego kiedykolwiek widział ten sport, i zmusiłem go do walki do samego końca. Jestem z siebie cholernie dumny. Jestem dumny ze swojego sztabu i ze wszystkiego, co razem zrobiliśmy. Jestem dumny z tego, co osiągnąłem i z człowieka, którym się stałem. Nikt mnie nie zatrzyma. Po prostu tej nocy to nie był mój wieczór.

Druga porażka w karierze, ale Garry widzi powody do dumy

Porażka z Makhachevem była dla Iana Machado Garry’ego dopiero drugim niepowodzeniem w zawodowej karierze. Irlandczyk rozpoczął przygodę z MMA od 15 zwycięstw z rzędu, a w UFC wygrał osiem pierwszych pojedynków. Jego pierwsza przegrana przyszła w starciu z Shavkatem Rakhmonovem, którą również poniósł po pięciu rundach decyzją sędziów.

Po tamtym niepowodzeniu Garry szybko odbudował swoją pozycję. Pokonał na punkty byłego mistrza UFC Belala Muhammada oraz Carlosa Pratesa, dzięki czemu zapracował na mistrzowską szansę przeciwko Makhachevowi.

W Filadelfii nie udało mu się sięgnąć po pas, ale pretendent pokazał, że potrafi przez pięć rund rywalizować z jednym z najlepszych zawodników na świecie. Sam nie traktuje więc UFC 330 jako końca swojej drogi, lecz raczej kolejny etap rozwoju.

„Wrócimy i będziemy lepsi niż kiedykolwiek”

Garry zakończył swoje przesłanie, kierując słowa uznania w stronę Makhacheva oraz jego zespołu. Irlandczyk nie szukał wymówek po porażce i pogratulował rywalowi zwycięstwa, jednocześnie podkreślając, że w kategorii półśredniej czeka na niego jeszcze wiele interesujących pojedynków.

Islam, gratulacje dla ciebie i całego twojego zespołu. Wykonaliście świetną robotę. Żywię do was wyłącznie miłość i szacunek za wszystko, co zrobiliście w tym sporcie. Mówiłem wam to wcześniej i podtrzymuję te słowa. Wrócę. W tym sporcie jest mnóstwo zestawień, mnóstwo świetnych walk, na które naprawdę czekam. Wrócimy i będziemy lepsi niż kiedykolwiek. Kocham was wszystkich. Jedziemy dalej!

Dla Iana Machado Garry’ego oznacza to rozpoczęcie kolejnego rozdziału kariery bez mistrzowskiego pasa, ale również z cennym doświadczeniem zdobytym w 25-minutowym starciu z Makhachevem. Irlandczyk pozostaje jednym z najważniejszych zawodników młodego pokolenia w dywizji do 170 funtów, a po UFC 330 będzie musiał rozpocząć drogę powrotną w kierunku kolejnej walki o tytuł.

Zobacz takżeMichael Bisping krytykuje podejście pretendenta po UFC 330: „Co właściwie robił Ian Garry?”

źródło: Instagram Iana Machado Garry’ego