Islam Makhachev nie zamierza wracać do wagi lekkiej tylko po to, by mierzyć się z Ilią Topurią. Mistrz wagi półśredniej jasno stawia warunki – jeśli Gruzin chce tej walki, to musi wejść na jego teren. W tle czeka Arman Tsarukyan, który codziennie dopomina się o starcie z nowym królem lekkiej.

Islam Makhachev stawia sprawę jasno – pojedynek z Ilią Topurią ma sens tylko w wadze półśredniej. Rosjanin przypomina, że sam zrezygnował z pasa lekkiej jako niepokonany mistrz i nie widzi powodów, by schodzić z powrotem niżej.

Islam Makhachev w rozmowie z Match TV tłumaczył, że powrót do 70 kg nie jest dla niego atrakcyjny.

Po co? Miałem pas w wadze lekkiej. Nikt mnie tam nie pokonał. Po prostu zostawiłem pas i przeszedłem wyżej. Dla czego mam wracać – dla pasa? To mnie nie interesuje. Jeśli on chce, może przejść wyżej – drzwi są otwarte. On nic nie traci, bo jeśli przegra, wróci do lekkiej i będzie bronił tytułu.

– powiedział Makhachev.

Rosjanin podkreśla, że to Topuria musi najpierw coś udowodnić w nowej dywizji.

Ja już byłem mistrzem lekkiej i na pewno tam nie wracam. Dla mnie nie ma sensu wyzywać kogoś z niższej kategorii, kto dopiero co zdobył pas. On jeszcze niczego nie udowodnił w wadze lekkiej. Ma przed sobą dużo pracy – Arman Tsarukyan codziennie wywołuje go do walki.

– dodał.

Ilia Topuria zdobył wakujący pas lekkiej po nokaucie na Charlesie Oliveirze, wcześniej raz obronił tytuł piórkowej w starciu z Maxem Hollowayem. Obecnie Gruzin ma przerwę od startów z powodów osobistych i spraw prawnych.

Tymczasem o tymczasowy pas lekkiej 24 stycznia na UFC 324 w Las Vegas zmierzą się Justin Gaethje i Paddy Pimblett. Zwycięzca najpewniej stanie w kolejce do Topurii – chyba że ten zdecyduje się podjąć wyzwanie Makhacheva w półśredniej.

Zobacz takżeIslam Makhachev reaguje na groźby Ilii Topurii: „Czuje do nas jakąś nienawiść”

źródło: Match TV (Championship Rounds) | foto: Getty Images