Iwo Baraniewski zanotował trzecie zwycięstwo przez nokaut w trzecim występie dla UFC. Mało kto wiedział jednak, że droga do pojedynku z Juniorem Tafą była znacznie trudniejsza, niż mogło się wydawać.

Polak zdradził w rozmowie z naszą redakcją, że przez znaczną część obozu zmagał się z problemami zdrowotnymi, przyjmował kilka antybiotyków, a w pewnym momencie pojawiły się nawet rozmowy o przełożeniu walki. Teraz zawodnik odsłonił kulisy przygotowań i wskazał termin powrotu do oktagonu.

Miesiąc na antybiotykach. „Kondycja mocno ucierpiała”

Choć w oktagonie wszystko wyglądało perfekcyjnie, obóz przygotowawczy do UFC Vegas 118 był daleki od ideału. Iwo Baraniewski przyznał, że przez długi czas walczył z problemami zdrowotnymi, które odbiły się na jego formie.

Było mocno pod górę w tych przygotowaniach. Byłem miesiąc na antybiotyku, byłem mocno wyjałowiony. Później jeszcze rozciąłem język na sparingu i przez długi czas nie mogłem normalnie trenować. Kondycja mocno ucierpiała. Po tym drugim antybiotyku, który był naprawdę mocny, wróciłem na matę i czułem się tak, jakbym dopiero zaczynał treningi. Wszystko mnie przepalało, nie mogłem wrócić do normalnego rytmu.

Polak przyznał, że sytuacja była na tyle poważna, iż sztab szkoleniowy zaczął rozważać zmianę terminu walki.

Na początku wydawało się, że wszystko idzie idealnie. Nic mnie nie bolało, nie było kontuzji. Potem nagle wszystko zaczęło się sypać. Trenerzy mieli nawet takie myśli, żeby tę walkę przesunąć. Były rozmowy o tym, czy nie przełożyć jej na późniejszy termin. Na szczęście udało się to wszystko poskładać i doprowadzić przygotowania do końca.

Problemy nie kończyły się na antybiotykach

Jakby problemów było mało, podczas sparingów Baraniewski doznał również nietypowego urazu.

Rozciąłem język od spodu. Dostałem cios pod brodę i dolne zęby przecięły mi język. Wisiał mi kawałek i przez dwa tygodnie było to bardzo nieprzyjemne. Nie mogłem normalnie jeść, pić, a przy każdym kontakcie z zębami odczuwałem ból. Nawet podczas robienia wagi musiałem przez kilka dni żywić się głównie szejkami. To była naprawdę męcząca kontuzja.

Mimo wszystkich przeciwności Polak błyskawicznie rozprawił się z Juniorem Tafą, a później zgarnął trzeci z rzędu bonus od UFC.

Kiedy powrót do oktagonu?

Po intensywnym okresie i trzech walkach stoczonych w krótkim odstępie czasu Baraniewski nie zamierza spieszyć się z kolejnym występem.

Najbardziej odpowiadałby mi termin listopad albo grudzień. To byłoby idealne rozwiązanie. Teraz chcę chwilę odpocząć, zregenerować organizm i później przepracować pełny obóz przygotowawczy bez żadnych problemów zdrowotnych. To byłby najlepszy scenariusz.

Na razie nie wiadomo jeszcze, kto będzie kolejnym rywalem niepokonanego Polaka. Sam zawodnik przyznaje, że najchętniej zmierzyłby się z kimś z czołowej piętnastki rankingu, ale nie zamierza wybrzydzać.

Oczywiście chciałbym dostać kogoś z TOP 15, ale najważniejsze jest dla mnie to, żeby była walka. Jeśli UFC zaproponuje inne nazwisko, to nie będę kręcił nosem. Wezmę pojedynek i dalej będę robił swoje.

Po trzech efektownych nokautach i trzech bonusach z rzędu wydaje się jednak, że organizacja będzie miała dla Iwo Baraniewskiego coraz ciekawsze propozycje.

Zobacz takżeZobacz skrót walki Iwo Baraniewskiego z Juniorem Tafą [WIDEO]

foto: UFC Fight Pass