Marcin Tybura nie szuka wymówek po przegranej z Aleksandarem Rakiciem. Co zawiodło w Belgradzie i dlaczego trzecia runda okazała się dla Polaka kluczowa?
Marcin Tybura przegrał na punkty z Aleksandarem Rakiciem podczas gali UFC w Belgradzie 1 sierpnia. Dla polskiego zawodnika wagi ciężkiej była to już trzecia porażka z rzędu – poprzednią zaliczył w marcu w Seattle, gdzie uległ na punkty Tyrellowi Fortune’owi. Bezpośrednio po walce „Tybur” stanął przed kamerą Polsatu Sport i bez owijania w bawełnę ocenił własny występ.
Tybura przyznał, że Rakić okazał się po prostu lepszy:
Był sprytniejszy ode mnie. Przygasłem w trzeciej rundzie, nie potrafiłem zaznaczyć rund na swoją korzyść.
powiedział Polak, nie szukając usprawiedliwień. Zawodnik zaznaczył, że dwie pierwsze rundy były jego zdaniem wyrównane, jednak nie był w stanie ich ocenić z pełnym obiektywizmem – trener po każdej rundzie informował go, że przegrywa i że trzeba się brać do roboty.
Po dwóch rundach mi mówił, że te dwie przegrałem, a jak ta trzecia się skończyła, to zdawałem się na niego. Nie byłem w stanie ocenić tych dwóch pierwszych rund tak dobrze.
przyznał szczerze.
Tybura nie miał złudzeń co do stylu rywala – spodziewał się, że Rakić będzie groźny przede wszystkim w stójce.
Trafił mnie parę razy, spodziewałem się, że będzie sprytny w stójce. Być może mogłem poszukać więcej zapasów, już w pierwszej rundzie.
ocenił zawodnik, wskazując na konkretny taktyczny błąd, który mógł zmienić bieg wydarzeń. Siła ciosu Serba nie zaskoczyła go tak bardzo, jak można by się spodziewać – „Tybur” zaznaczył, że po trafieniach nie czuł się mocno odłączony, choć jeden z high kicków w pierwszej rundzie był odczuwalny.
Najbardziej jednak boli go nie sama porażka, lecz konkretny moment z trzeciej rundy – sytuacja pod siatką, z której nie potrafił wyjść.
Jestem zły na siebie, że w trzeciej rundzie nie umiałem wyjść spod siatki, a trenujemy to non stop w klubie. To boli mnie najbardziej oprócz tego, że przegrałem.
powiedział Tybura.
Zapytany o plany na najbliższe miesiące, Tybura zachował ostrożność.
Na tym etapie trzeba patrzeć z walki na walkę. Nie robiliśmy planu, zobaczymy co dalej. Na razie odpocznę, a potem będę myślał.
powiedział, przyznając, że kilka rzeczy po walce jest spuchniętych i że dolegliwości fizyczne odczuje w pełni dopiero następnego dnia, gdy zejdzie adrenalina. Trzy porażki z rzędu stawiają „Tybura” w trudnym miejscu.
Źródło: Polsat Sport
























