Spektakularne zwycięstwo nad jedną z największych legend UFC nie wywołało u niego eksplozji emocji. Joe Pyfer po wygranej z Israelem Adesanyą zaskoczył spokojem, pokorą i… podejściem do samego sukcesu.

W walce wieczoru gali UFC Seattle Joe Pyfer zatrzymał Israela Adesanyę przez TKO w drugiej rundzie, notując największe zwycięstwo w swojej karierze. Choć dla wielu był to moment przełomowy i potencjalny „game changer” w kategorii średniej, sam zawodnik podszedł do niego zupełnie inaczej, niż można było się spodziewać.

„To moment do zapamiętania, ale nie jadę na emocjach”

Pyfer przyznał, że wygrana z byłym mistrzem to coś wyjątkowego, ale jednocześnie… nie odczuwa euforii.

Jestem bardzo wdzięczny za to zwycięstwo. To moment do historii, zawsze będę go pamiętał. Cały fight week, wyjście do walki, sama walka, szacunek między mną a Izzym – nie mógłbym tego lepiej napisać. Nie ma jednak żadnego „haju”. Czuję spokój i wdzięczność.

Amerykanin podkreśla, że jeszcze kilka lat temu taka wygrana wywołałaby zupełnie inne emocje, ale dziś patrzy na wszystko z dystansem.

Adesanya „jednym z najlepszych w historii”

Mimo efektownego zwycięstwa Pyfer nie zamierza umniejszać rywalowi. Wręcz przeciwnie – wielokrotnie podkreślał klasę byłego mistrza.

To jedna z największych legend tej kategorii. Dla mnie wciąż jest jednym z najlepszych w historii i nikt nie odbierze mu tego, co zrobił.

Zawodnik zwrócił też uwagę na reakcję kibiców, która – jego zdaniem – była niesprawiedliwa wobec Nigeryjczyka.

Ludzie mówią, że powinien skończyć karierę. To absurd. On wyglądał dobrze, był konkurencyjny. To był wyrównany pojedynek na najwyższym poziomie.

„Byłem po prostu lepszy tej nocy”

Pyfer nie ucieka od faktu, że wygrał – ale nie buduje wokół tego narracji dominacji.

Mogliśmy się sprawdzić i zobaczyć, kto jest lepszy tej nocy. I ja byłem lepszy tej nocy.

Amerykanin zaznacza, że kluczowe było podejście mentalne i spokój, który pokazał w klatce.

Jeśli ktoś oglądał walkę, widział opanowanie, dojrzałość i konsekwencję w dążeniu do zwycięstwa.

Szacunek po walce i słowa do Adesanyi

Po zakończeniu pojedynku między zawodnikami doszło do wymiany zdań w klatce. Pyfer zdradził, co powiedział byłemu mistrzowi.

Powiedziałem mu, że nikt nie odbierze mu jego osiągnięć i że dla mnie nadal jest jednym z najlepszych. Podziękowałem mu za tę szansę, bo zmienił moje życie.

„To zwycięstwo zmienia wszystko”

Choć Pyfer nie epatuje emocjami, jasno wskazuje wagę wygranej.

Taka walka zmienia życie.

Jednocześnie zapowiada, że nie zamierza rzucać się od razu w kolejne wyzwania – najpierw chce odpocząć i wrócić do pełni zdrowia po kontuzjach.

Zobacz takżeFrancis Ngannou poruszony porażką Adesanyi: „To sport, który potrafi złamać serce”

źródło: The Ariel Helwani Show | foto: Getty Images