Jon Jones z uznaniem wypowiedział się o historycznej gali UFC Freedom 250, która odbyła się przed Białym Domem. Choć były mistrz UFC chciał znaleźć się na tej karcie walk, ostatecznie nie otrzymał takiej szansy. Mimo to podkreśla, że samo wydarzenie pokazało, jak ogromną drogę przeszło MMA na przestrzeni ostatnich lat.

Jon Jones przyznał, że z ogromnym zainteresowaniem śledził galę UFC Freedom 250. Były mistrz kategorii półciężkiej i ciężkiej nie ukrywa, że organizacja wydarzenia przed Białym Domem była dla niego symbolem tego, jak bardzo rozwinęło się MMA.

Naprawdę uwielbiałem to wydarzenie. Pokazało mi ono i jednocześnie uświadomiło, na jak prestiżowym poziomie znajduje się dziś nasz sport. Kiedy zaczynałem swoją przygodę z MMA, w stanie Nowy Jork nie wolno było nawet organizować takich gal. Ludzie patrzyli na ten sport jak na coś dziwnego, wręcz tabu. Dzisiaj bycie zawodnikiem MMA to ogromny zaszczyt. Myślę, że obecnie jest to jedna z najbardziej szanowanych dyscyplin sportowych na świecie. Jestem wdzięczny, że wielu ludzi uważa mnie za jednego z najlepszych zawodników w historii tego sportu. Po gali przed Białym Domem czuję, że to, co osiągnąłem, ma jeszcze większe znaczenie.

„Łatwo dostać się do UFC, znacznie trudniej się w nim utrzymać”

Jones odniósł się również do porażki Ilii Topurii z Justinem Gaethje. Były mistrz podkreślił, że doskonale rozumie presję, jaka ciąży na niepokonanych zawodnikach oraz wyzwania, które pojawiają się po zdobyciu mistrzowskiego pasa.

Gdy zostajesz mistrzem UFC, z dnia na dzień stajesz się znacznie bardziej rozpoznawalny. Pojawiają się zaproszenia, pieniądze, nowe znajomości i mnóstwo pokus. Jeśli nie masz odpowiedniego otoczenia i twardo stąpasz po ziemi, bardzo łatwo się w tym wszystkim pogubić. Sam popełniłem wiele błędów, które zdarzają się młodym sportowcom. Imprezy, problemy i wszystkie rzeczy, które mogą cię wyprowadzić z właściwej drogi. Miałem jednak wokół siebie ludzi, którzy zawsze wymagali ode mnie więcej i nigdy nie pozwolili, żebym się poddał po niepowodzeniach. Motywowali mnie, by cały czas iść do przodu.

Na zakończenie były mistrz UFC podkreślił, że utrzymanie się na szczycie jest znacznie trudniejsze niż samo dotarcie do największej organizacji MMA na świecie.

Zawsze powtarzam, że dostanie się do UFC jest stosunkowo łatwe. Znacznie trudniej jest utrzymać się w tej organizacji, a pozostanie mistrzem UFC jest niemal niemożliwe. Dlatego czuję ogromną wdzięczność i jestem dumny z tego, co udało mi się osiągnąć w tym sporcie.

Zobacz takżeJon Jones wspiera Conora McGregora przed UFC 329: „Nie musi walczyć, ale wciąż to robi”

źródło: Red Corner MMA