Miało być zamknięcie starego konfliktu. Miało być sportowe pojednanie przed kamerami. Zamiast tego doszło do kolejnej eksplozji jednej z najbardziej toksycznych rywalizacji w historii UFC. Jon Jones po zakończeniu zdjęć do reality show z Danielem Cormierem nie zostawił na nim suchej nitki.

Choć obaj od dawna nie stoją już po przeciwnych stronach oktagonu, ich nazwiska wciąż elektryzują fanów na całym świecie. Wspólne reality show miało być symbolicznym zamknięciem jednego z najbardziej jadowitych konfliktów w historii UFC. Zamiast pojednania pojawiła się jednak nowa fala oskarżeń, personalnych wycieczek i publicznych osądów. A Jon Jones jasno pokazał, że dla niego ta wojna wciąż trwa – i wcale nie zamierza jej wygaszać.

Reality show zamiast rozejmu

Jon Jones i Daniel Cormier zgodzili się zostać trenerami w nowym zagranicznym reality show kręconym w Tajlandii. „Bones” jeszcze przed startem programu sugerował, że to może być moment, w którym obaj wreszcie zakopią topór wojenny. Po zakończeniu zdjęć jest jasne – nie tylko się to nie udało, ale konflikt wjechał na jeszcze wyższe obroty.

Jeśli naprawdę poznasz Daniela Cormiera, to zobaczysz, że on jest po prostu aroganckim, nieprzyjemnym typem. Nie potrafił nawiązać relacji z zawodnikami, był oschły, traktował ludzi z góry. To nie była rywalizacja sportowa, to było zwykłe bycie trudnym człowiekiem.

– powiedział Jones w rozmowie z Red Corner MMA.

Próbowałem kilka razy zrobić krok w stronę zgody, ale on dał jasno do zrozumienia, że woli żyć tą nienawiścią, bo to mu się opłaca.

„Szef wszystkich szefów”

Jones wprost zarzuca Cormierowi, że na planie zachowywał się jak „pan i władca”, a jego otoczenie miało pełnić rolę osobistej obsługi.

Miał przy sobie grupę ludzi, których traktował jak służbę. „Przynieś mi to”, „gdzie jest tamto”, „dlaczego to nie stoi tu”. Poza kamerami praktycznie z nikim nie rozmawiał. To nie jest ktoś, z kim łatwo się pracuje.

podkreślił.

Rywalizacja, która nigdy się nie kończy

Jones i Cormier to jedna z najbardziej jadowitych wojen w historii UFC. Dwa pojedynki, dwie wygrane Jonesa (druga anulowana po wpadce dopingowej), lata wzajemnych prowokacji i medialnych przepychanek. Obaj sięgnęli później po pas wagi ciężkiej, ale ich relacja nigdy się nie oczyściła.

Cormier niedawno rzucił pomysł walki z Jonesem w zapasach. „Bones” nie zamyka tej opcji, ale nie traci okazji, by wbić byłemu rywalowi kolejną szpilę.

Zabrałem mu status jednego z największych w historii. Sprawiłem, że płakał przed całym światem. A teraz jeszcze mój prospect Gable Steveson będzie miał więcej tytułów niż on kiedykolwiek zdobył. Daniel zawsze będzie w moim cieniu.

– zakończył Jones.

Wygląda na to, że nawet kamery, kontrakty i lata rozłąki nie są w stanie ugasić tej wojny. A to oznacza jedno – konflikt Jones – Cormier dalej będzie jednym z najbardziej jadowitych tematów świata MMA.

Zobacz takżeDaniel Cormier zapowiada trzeci akt wojny z Jonem Jonesem! Tym razem na macie

źródło: Red Corner MMA | foto: Brandon Magnus/Zuffa LLC