Joshua Van nie ma wątpliwości, że pierwsza walka z Alexandre Pantoją nie była przypadkiem i podczas UFC 331 zamierza po raz kolejny pokonać Brazylijczyka przed czasem. Mistrz wagi muszej przewiduje zakończenie pojedynku w ciągu trzech rund. Van chce również pozostać niezwykle aktywny po kolejnej obronie pasa.

Joshua Van po raz pierwszy spotkał się z Alexandre Pantoją podczas UFC 323. Starcie zakończyło się już po 26 sekundach, kiedy Brazylijczyk doznał kontuzji ręki, a pojedynek został przerwany. Mimo okoliczności zakończenia walki Van uważa, że to on doprowadził do urazu rywala i dlatego w pełni zasłużenie zdobył mistrzowski pas.

Podczas UFC 331 obaj zawodnicy ponownie wejdą do oktagonu, tym razem w walce wieczoru. Van jest przekonany, że rewanż nie przyniesie żadnych wątpliwości co do tego, kto jest lepszym zawodnikiem.

Nie, stary. Pokonałem go za pierwszym razem i zrobię to ponownie. Na pewno skończę go w ciągu trzech rund. Tak jak mówiłem, wszystko wygląda podobnie jak przed pierwszą walką. Przed tamtym pojedynkiem mówiłem wam, że skończę go w trzy rundy. Wchodząc do tej walki, widzę dokładnie to samo.

Pierwszy main event w karierze

UFC 331 będzie dla Vana wyjątkowym wydarzeniem również z innego powodu. Mistrz po raz pierwszy w swojej karierze wystąpi w walce wieczoru gali UFC.

Jak przyznał, ogłoszenie tej informacji wywołało sporą reakcję w jego klubie, choć emocje szybko opadły i zawodnik wrócił do codziennej pracy.

To było zdecydowanie szalone, kiedy ogłosili, że będę w walce wieczoru. Cała sala treningowa oszalała. Ale teraz emocje trochę opadły i po prostu się do tego przyzwyczaiłem.

Dla Vana będzie to kolejny etap niezwykle intensywnego okresu w karierze. W ubiegłym roku stoczył aż cztery pojedynki, rozpoczynając od walki z Rei Tsuruyą w marcu, a kończąc rok zdobyciem mistrzowskiego pasa wagi muszej w grudniu.

Mistrz chce walczyć tak często, jak tylko się da

Van nie zamierza jednak zwalniać tempa po wejściu na szczyt kategorii muszej. W 2026 roku zdążył już obronić tytuł przeciwko Tatsuro Tairze, którego zatrzymał ciosami w piątej rundzie. Pojedynek został nagrodzony bonusem za Walkę Wieczoru dla obu zawodników.

Teraz przed mistrzem drugie starcie z Pantoją, ale sam Van już myśli o kolejnych występach. Jego podejście pozostaje niezmienne: skoro i tak cały czas trenuje, chce również regularnie walczyć.

Zawsze chcę być aktywny. Jeśli cały czas trenuję, to dlaczego miałbym cały czas nie walczyć? Taki jest mój sposób myślenia.

Popularność ma też swoją cenę

Zdobycie mistrzowskiego pasa sprawiło również, że Van coraz częściej spotyka się z rozpoznawalnością poza środowiskiem MMA. Zawodnik przyznał, że momentami zainteresowanie kibiców potrafi być przytłaczające, szczególnie gdy ludzie zaczynają traktować go jak celebrytę.

Jednocześnie mistrz podkreśla, że jest to część drogi, którą świadomie wybrał, a wsparcie fanów pozostaje dla niego czymś pozytywnym.

Nie jest to trudne, kiedy jestem wśród trenerów i rodziny, ale czasami ludzie po prostu patrzą na ciebie jak na jakąś gwiazdę i podchodzą tak, jakby mieli do tego prawo. Czasami bywa to przytłaczające, ale to część tego wszystkiego. Ostatecznie jest w tym dużo miłości i wsparcia, więc doceniam miłość i wsparcie, które otrzymuję.

Rewanż Joshuy Vana z Alexandre Pantoją odbędzie się 19 września podczas gali UFC 331 w Crypto.com Arena w Los Angeles. Stawką pojedynku będzie mistrzowski pas kategorii muszej UFC.

Zobacz także: Mackenzie Dern zdradziła, co zmieniło jej podejście do MMA i pomogło jej zostać mistrzynią UFC

źródło: MMA Junkie wywiad | foto: Getty Images