Sebastian Przybysz wraca do klatki szybciej, niż pierwotnie planował. Mistrz wagi koguciej KSW już wie, gdzie i z kim stanie do kolejnej obrony pasa – i nie ukrywa, że czeka go jeden z najtrudniejszych testów w karierze. Lubin, pięć rund i dynamiczny pretendent to połączenie, które ma wyciągnąć z niego maksimum.

21 lutego na gali XTB KSW 115 w Lubinie dojdzie do walki wieczoru o pas wagi koguciej.
Mistrz zmierzy się z Vitaliyem Yakymenką – zawodnikiem, który w ostatnich miesiącach wyraźnie zaznaczył swoją pozycję w dywizji.

W rozmowie z naszą redakcją Sebastian Przybysz wyjaśnił, dlaczego przyjął walkę właśnie w tym terminie i w tej lokalizacji:

Taki termin dostałem i musiałem się na niego zgodzić, żeby zawalczyć jak najszybciej. Wracając po kontuzji, na początku chciałem walczyć w grudniu. Ostatecznie trochę przeciągała mi się rehabilitacja nogi. Artur zadzwonił do mnie z informacją, że prawdopodobnie gala będzie w lutym i wtedy może bym zawalczył, żeby nie walczyć w styczniu po raz kolejny w Radomiu, tylko właśnie spróbować jakiejś nowej ziemi. Zaklepałem to.

Mistrz zdradził też, że przygotowania już trwają i nie są lekkie:

Jestem już w tym momencie w WCA na przygotowaniach, więc najbliższe tygodnie będę tam siedzieć cały czas i kotłować zapasy, aż się zrzygam.

„Od momentu jego wygranej wiedziałem, że to będzie on”

Yakymenko od dawna był wskazywany jako naturalny pretendent do pasa. Przybysz przyznaje, że wynik jednego z jego ostatnich pojedynków właściwie przesądził sprawę:

Od momentu jak wszedł do klatki KSW i wygrał, to wiedziałem, że będzie następnym rywalem. Ten pojedynek miał wyłonić nowego pretendenta, a że jego rywal nie wyglądał zbyt obiecująco, a Vitaliy wyglądał świetnie i wygrał przed czasem, to było dla mnie naturalne, że spotkamy się w kolejnym pojedynku.

„Bardzo mocne zapasy, dynamiczny, zrobił się większy”

Przybysz nie ma wątpliwości – Yakymenko to rywal, który może sprawić realne problemy:

Dobry. Bardzo mocne zapasy, dynamiczny. Na pewno będzie to dla mnie bardzo ciężki rywal, zwłaszcza że jest sporo niższy, ale bardzo dynamiczny. W ostatnim czasie zrobił się zdecydowanie większy, więc myślę, że zmienił dietetyka i pewnie będzie też całkiem silny, ale nie wiem, czy przy pięciu rundach to mu pomoże.

Krok w górę wagowy? „Nie wykluczam”

Mistrz koguciej coraz śmielej mówi też o ewentualnym ruchu do kategorii piórkowej – choć najpierw musi obronić swój tron:

Na razie muszę obronić pas 61 kg, a potem co będzie, to będzie. Nie wykluczam walki w kategorii wagowej wyżej, zwłaszcza jeśli byłby pas możliwy na szali.

Rok z pasem i kontuzją

Przybysz podsumował też mijający sezon:

Na pewno był fajny, bo odzyskałem pas. Obroniłem go raz u siebie w mieście – to było dla mnie piękne wydarzenie i będę je pamiętać do końca życia. Później musiałem długo odpoczywać i wracać do siebie, ale life is life. Cieszę się, że ten rok był i tak pozytywny.

Na koniec dodał:

Obiecuję zrobić świetną formę na luty.

Więcej w wywiadzie dla naszej redakcji: