Adrian Bartosiński znów znalazł się w centrum medialnej burzy. Po słowach o bilansie z zawodnikami z Czeczenii do mistrza zgłosił się nowy chętny – Adam Masaev. „Bartos” postawił sprawę jasno. I nie zostawił wątpliwości, jak wygląda droga do jego pasa.

W ostatnich dniach w mediach społecznościowych pojawiło się wyzwanie ze strony Adama Masaeva, który zadeklarował, że chce być „trzecim Czeczenem” na drodze mistrza wagi półśredniej KSW. Bartosiński w rozmowie w programie Klatka po klatce odniósł się do tej narracji bardzo dosadnie.

Wszystko zaczęło się od słów mistrza wypowiedzianych jeszcze w klatce po wygranej walce – o tym, że przed zakończeniem kariery chciałby mieć dodatni bilans w starciach z zawodnikami z Czeczenii. Bartosiński podkreśla jednak, że jego wypowiedź została w części środowiska źle zrozumiana.

To miało znaczenie tylko sportowe. To są słowa największego uznania dla Czeczenów. Są świetnymi zawodnikami. Walka z nimi to jest wyzwanie i splendor sportowy.

– wyjaśnia mistrz.

Jednocześnie zaznacza, że absolutnie nie chodziło o żaden podtekst pozasportowy.

Chciałem to sprostować, bo jakiś procent odebrał to odwrotnie. Ja bardzo lubię Muslima, bardzo lubię Mameda. Ta walka z Mamedem dużo zmieniła w moim życiu. Nie mam żadnych personalnych uprzedzeń.

– podkreśla.

To właśnie w tym kontekście pojawiło się wyzwanie Masaeva – i właśnie ono wywołało zdecydowaną reakcję mistrza KSW.

Rywala z 70 kg, z jedną walką w KSW i niezrobieniem wagi? Przerwijmy tę karuzelę śmiechu.

– uciął Bartosiński.

„Bartos” nie neguje umiejętności Masaeva, ale jasno wskazuje, że w KSW droga do walki o pas wygląda zupełnie inaczej.

Nie wątpię, że to jest dobry zawodnik. Ale musi coś wygrać w kategorii 77 kg z kimś znaczącym. Niech zrobi dwie walki, niech wygra z kimś z czołówki. Jest ranking, jest kolejka. To nie są czasy, że dostaje się walkę o pas z marszu.

– wyjaśnia.

Mistrz przypomina również, że sam nigdy nie odmówił żadnej walki, ale tytuł rządzi się swoimi prawami.

Jeśli KSW tak zdecyduje i będzie to wynikało z kolejki – oczywiście. Ale równie dobrze ja mogę mówić, że chcę rewanż z Mamedem i zrobić sobie bilans 2-1. I mam do tego większe prawo niż Adam do walki o pas w 77 kg.

– dodaje.

W jego opinii wyzwanie Masaeva jest przedwczesne i oderwane od realiów organizacji.

Adam walczył z Maćkiem Kazieczką. Jak znam politykę KSW, to walki o pas dostaje się po jakiejś historii. Ranking dużo robi. Najpierw trzeba wygrać z kimś z rankingu.

– podsumowuje.

Jedno jest pewne – Bartosiński nie zamyka drzwi przed nikim. Ale jasno pokazuje, że pas KSW nie jest nagrodą za medialne wyzwania, tylko za wygrane z czołówką.

Zobacz takżeAdrian Bartosiński po XTB KSW 113: „Jestem debilem – sam dałem mu szansę, ale wiedziałem, że go złamię”

źródło: YouTube / Klatka po klatce | foto: materiały prasowe KSW