Maciej Różański zanotował jedno z najważniejszych zwycięstw w swojej karierze. Podczas gali XTB KSW 120 w Gdyni efektownie znokautował Ibragima Chuzhigaeva, rewanżując się za nierozstrzygnięty pojedynek sprzed kilku miesięcy. Po walce w rozmowie z naszą redakcją oraz mediami KSW nie ukrywał, że teraz interesuje go już tylko mistrzowski pas kategorii półciężkiej.
Jednym z najbardziej widowiskowych pojedynków gali XTB KSW 120 było rewanżowe starcie Macieja Różańskiego z Ibragimem Chuzhigaevem. Ich pierwszy pojedynek podczas XTB KSW 114 zakończył się jako no contest po przypadkowym trafieniu Polaka palcem w oko. Tym razem nie było już żadnych kontrowersji – Różański rozbił rywala przed czasem i dopisał do rekordu jedno z najcenniejszych zwycięstw w karierze.
„Za to oko też trochę mu oddałem”
Po zakończeniu pojedynku Różański przyznał, że smak wygranej przez nokaut jest dla niego wyjątkowy. Nie ukrywał również, że w pewnym momencie walki wróciły wspomnienia z pierwszego starcia z Chuzhigaevem.
Dawno nie wygrałem przed czasem i naprawdę świetnie to smakuje. Nie miałem ostatnio wielu takich zwycięstw, dlatego tym bardziej się cieszę. Nie będę też kłamał – trochę satysfakcji sprawiło mi to, że mogłem się odegrać. Sędzia dał mi pracować, zadałem mu naprawdę sporo mocnych ciosów. Kiedy byłem w krucyfiksie i zacząłem ładować łokciami, to pomyślałem sobie: „Teraz masz, chłopie, za to oko. Bierz to, co mam dla ciebie”. Oczywiście, gdyby przetrwał i walka potoczyła się dalej, pewnie już nie byłbym taki zadowolony, ale w tamtym momencie naprawdę dało mi to sporo satysfakcji.
Sam zawodnik przyznał również, że pojedynek był niezwykle wymagający.
Trafił mnie kilka razy naprawdę mocno, ale ja też kilka razy bardzo dobrze go trafiłem. Czułem, że moje ciosy robią swoje, a ten ostatni był na tyle mocny, że po prostu padł.
„Teraz wszystko złożyło się idealnie”
Po zwycięstwie Różański od razu wskazał kolejny cel. Jak sam podkreśla, chciałby jeszcze w tym roku stanąć przed szansą zdobycia mistrzowskiego pasa.
Idealnie by było. Wszystko składa się tak, jak powinno. Walczyłem już z jednym i drugim, więc niezależnie od tego, kto będzie mistrzem, jestem gotowy. Nie mam personalnie nic ani do Rafała, ani do Bartka. To naprawdę świetni goście. Ja po prostu mam za sobą długą drogę. Walczyłem na całym świecie, przewinąłem się przez wiele organizacji, ale teraz jestem tutaj i właśnie tutaj chcę osiągnąć największy sukces. Sama walka o pas byłaby czymś wyjątkowym, ale zdobycie go byłoby dla mnie prawdziwą kropką nad „i”. W końcu czułbym pełną sportową satysfakcję.
Takie deklaracje padły już wcześniej również przed kamerami KSW.
Walczę o pas. To jest mój cel od samego początku. Moja droga była różna. Polatałem po świecie, walczyłem w ACB, w Bellatorze, w EFM, walczyłem na Babilonie, na FEN-nie, parę razy otarłem się o UFC, a teraz jestem w końcu tutaj i idę do przodu. Stąd już nie chcę odchodzić, chcę tu być, walczyć o najwyższe laury. Nie jestem najmłodszy i gdyby pas KSW zawisł u mnie, to byłoby świetne podsumowanie całej kariery.
„To nie była kwestia przypadku”
W porównaniu z poprzednimi występami Różański prezentował się znacznie szybciej i lżej poruszał się na nogach. Jak wyjaśnił naszej redakcji, nie był to efekt przypadku, a pierwszego od dawna pełnego okresu przygotowawczego.
Ludzie pytają, skąd ta różnica, ale trzeba spojrzeć na okoliczności. Pierwszą walkę w KSW brałem chwilę po powodzi i miałem tylko trzy tygodnie przygotowań. Potem wskakiwałem na zastępstwo, więc znowu zamiast trenować, głównie zbijałem wagę. Tym razem miałem pełny obóz. Na walkę wszedłem ważąc około stu kilogramów, byłem lżejszy, szybszy i wszystko działało tak, jak powinno. Jeśli kolejne przygotowania będą wyglądały podobnie, to kibice znowu zobaczą takiego Macieja Różańskiego.
Doświadczony zawodnik odniósł się również do zachowania Chuzhigaeva, który momentami opuszczał ręce i prowokował go w stójce.
Mnie to w ogóle nie irytowało. Sam czasami walczę z opuszczonymi rękami i wiem, że to jest element gry. To nie jest lekceważenie przeciwnika. Chodzi o to, żeby ukryć ciosy i zaskoczyć rywala. Wiedziałem, na czym to polega i czego mogę się spodziewać. To była po prostu taktyka, nic więcej.
Po zwycięstwie nad drugim zawodnikiem rankingu kategorii półciężkiej wydaje się, że Różański zrobił bardzo duży krok w kierunku walki o mistrzowski pas. Teraz pozostaje czekać na decyzję KSW dotyczącą kolejnego pretendenta do tytułu.
Zobacz także: XTB KSW 120: Maciej Różański brutalnie znokautował byłego mistrza KSW! Wielki powrót po nokdaunie [WIDEO]
źródło: KSW, wywiad własny | foto: materiały prasowe KSW
























