Powrót do wagi ciężkiej miał być testem. Okazał się jednak manifestem. Marcin Wójcik zamknął rok w sposób, który momentalnie ustawił go w nowej hierarchii dywizji – i nie zamierza na tym poprzestać. Po wygranej z byłym pretendentem do pasa UFC zapowiada kolejny ruch. Duży. Bardzo duży.

Marcin Wójcik nie potrzebował efektownego nokautu, by wysłać sygnał całej dywizji ciężkiej. Na XTB KSW 113 w łódzkiej Atlas Arenie „Gigant” z Piły wypunktował jednogłośnie Augusto Sakaia – byłego zawodnika UFC – i zrobił to na pełnym dystansie, bez momentów zawahania.

Kilka dni po walce, zawodnik wrócił do treningów i opublikował nagranie, w którym zdradził, że nie był to tylko „jednorazowy wyskok”.

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Marcin Wójcik (@marcin_wojcik_mma)

Jesteśmy tydzień po walce, jestem cały zdrowy. Od dzisiaj wróciłem do treningów. Zaczynam od siłowni, a w przyszłym tygodniu wracam na matę i do treningów specjalistycznych.

 – przekazał Wójcik.

Zwycięstwo z Sakaiem było nie tylko ważnym skalpem do rekordu. Było też potwierdzeniem, że zmiana kategorii nie była decyzją przypadkową i pochopną. Wójcik podkreśla, że jego przygotowania do tej walki wyglądały zupełnie inaczej niż wcześniej – więcej wyjazdów, nowe środowisko, nowe doświadczenia.

Te przygotowania były inne niż zazwyczaj. Dużo wyjazdów, dużo nowych doświadczeń, poznanych ludzi. To pozwala mi się otwierać nie tylko w walce, ale i na treningach.

Jednocześnie zawodnik jasno wskazał, że jego ambicje wykraczają już poza pojedyncze zwycięstwa.

W przyszłym roku chciałbym stanąć do walki o pas [mowa o roku 2026 – przyp. red.]. Wiem, że to duże wyzwanie, ale to jest coś, co każdy zawodnik chciałby zrobić.

– zapowiedział.

Wojcik podkreślił też rolę swojego sztabu szkoleniowego, który – jak sam przyznał – w ostatnich miesiącach ułożył się w sposób, który realnie przekłada się na jego dyspozycję w klatce.

Ten zespół jest na tyle dobry, że wierzę, że możemy w przyszłości osiągnąć naprawdę spore cele.

Powrót do wagi ciężkiej miał być próbą. Po Łodzi trudno już mówić o próbie. To był pełnoprawny sygnał: Marcin Wójcik właśnie wszedł do gry o najwyższe cele w KSW.

Zobacz takżePhil De Fries wskazał kolejnych pretendentów po gali KSW 113: „Byłbym zaskoczony, gdyby to nie był jeden z nich”

źródło: Instagram / Marcin Wójcik | foto: materiały prasowe KSW