Rzadko mówi publicznie, jeszcze rzadziej tak długo i tak otwarcie. Martin Lewandowski – współwłaściciel KSW – usiadł w studiu podcastu „W cieniu sportu” i wrócił do tematów, które regularnie wracają jak bumerang: kryzys KSW, pieniądze, presja, wypalenie i potrzeba ucieczki od MMA. To była rozmowa o kulisach, których zwykle nie widać, i o granicach, które nawet liderzy muszą sobie postawić.

Po kilku miesiącach medialnej ciszy Martin Lewandowski wytłumaczył wprost, dlaczego coraz rzadziej pojawia się w wywiadach.

Przychodzi taki moment, w którym człowiek mówi: mam dość. Nie masz potrzeby migania po mediach i spowiadania się z różnych rzeczy. Jestem dwadzieścia jeden lat na rynku mediowym – ilość wywiadów, których udzieliłem, jest naprawdę spora. Czasami po prostu trzeba odpocząć.

Lewandowski podkreślał, że nie chodzi o obrażanie się na świat, ale o zwykłą higienę psychiczną.

Prowadzę dwie duże instytucje – Federację KSW i Stowarzyszenie MMA Polska. To jest full-time job na dwa etaty. Szesnaście eventów rocznie oznacza, że przez trzy–cztery miesiące w roku praktycznie nie mam wolnych weekendów.

Detoks od MMA i ucieczka w ciszę

Szef KSW otwarcie przyznał, że musi regularnie „ucinać kabel”, żeby nie zostać kompletnie przebodźcowanym.

Mamy siedlisko na wschodzie Polski. Po dwóch dniach przestaje mi brakować telefonu. Nie mamy tam telewizora, nie mamy mediów. Detoksykacja trwa u mnie czterdzieści osiem godzin.

To właśnie tam łapie balans, który – jak sam mówi – z wiekiem stał się niezbędny.

Po dwóch dniach robi mi się dobrze z tym, że nie mam kontaktu z ludźmi. Ognisko, las, cisza. Czasem jadę tam sam. I wtedy naprawdę jesteś sam ze sobą.

„KSW to moje dziecko. Dlatego reaguję”

Lewandowski odniósł się też do zarzutów, że bywa zbyt emocjonalny i reaguje ostro na krytykę.

KSW i Stowarzyszenie MMA Polska to są moje dzieci. Gdyby to była praca menedżera na kontrakcie, miałbym większy dystans. Ale to jest moje. Kiedy ktoś ocenia wyrywkowo, bez kontekstu, to naturalnie reaguję.

Jak zaznaczył, przez lata nauczył się jednej rzeczy – nie da się zadowolić wszystkich.

Zawsze będą tacy, którzy będą za mną, i tacy, którzy zawsze będą przeciwko. I jest środek, który reaguje na bieżące wydarzenia. Zrozumiałem, że nie jestem w stanie wszystkich przekonać.

Czy KSW jest w kryzysie?

To jeden z głównych wątków rozmowy. Lewandowski nie unikał tematu, ale wyraźnie rozróżnił narrację od faktów.

Prawdziwy kryzys to był moment, w którym finansowo i wizerunkowo mogliśmy zostać skasowani. Byliśmy blisko pozamiatania. To był kryzys. To, co teraz niektórzy nazywają kryzysem, to wybiórcze historie i interpretacje.

Szef KSW wymienił konkretne argumenty.

Robimy dwanaście gal rocznie. Mamy długoterminowy kontrakt z Canal+. Wyszliśmy na Czechy, wyszliśmy do Francji, zrobiliśmy drugie KSW Colosseum. Firma w kryzysie raczej się zwija, a nie rozwija.

Pieniądze, Excel i… dystans

Lewandowski nie ukrywał, że KSW – jak każdy duży biznes – przechodzi lepsze i gorsze okresy.

To nie jest linia rosnąca. To jest sinusoida. COVID? Siedem miesięcy bez gal, a koszty trzeba było ponosić. To był bardzo trudny moment.

Jednocześnie padło jedno z najbardziej szczerych wyznań w całej rozmowie.

Po dwudziestu jeden latach wybieram projekty, które nie muszą być dla mnie najbardziej intratne finansowo. Mam za co żyć. Zbudowałem to, co chciałem zbudować.

Jak dodał, pieniądze przestały być jedynym motorem działania.

Nie potrzebuję kolejnego samochodu czy domu. Człowiek musi znaleźć swoje optymalne minimum finansowe. Potem zaczynasz patrzeć na sens, a nie tylko na Excel.

Stowarzyszenie MMA Polska jako misja

Szczególnie mocno wybrzmiał wątek działalności pozasportowej.

Stowarzyszenie MMA Polska utrzymuję od sześciu lat. Jestem jego głównym sponsorem. Dla mnie to jest misja – zbudowanie fundamentów pod MMA w Polsce, droga do związku, do uznania dyscypliny.

Lewandowski jasno dał do zrozumienia, że nie wszystko musi się spinać finansowo.

Nie każde przedsięwzięcie musi być na plusie. Czasem trzeba zrobić coś dla środowiska, dla młodzieży, dla przyszłości dyscypliny.

Canal+ i model subskrypcyjny

Padło też jednoznaczne stanowisko w sprawie współpracy z Canal+.

Zdecydowanie podpisałbym ten kontrakt jeszcze raz. Canal+ to najlepsze miejsce dla sportu w Polsce. Jesteśmy w jednej lidze z NBA, Ligą Mistrzów, Premier League.

Jak podkreślił, zmiana modelu to efekt realiów rynku, a nie błędnej decyzji.

Dziś każdy ma po kilka subskrypcji. To normalne. Pay per view, subskrypcje – to stało się standardem.

„To już nie praca”

Na koniec Lewandowski wrócił do sedna.

Ja nie traktuję tego jak pracy. To jest pasja. Od dwudziestu jeden lat. I chyba dlatego jeszcze mi się chce.

źródło: podcast „W cieniu sportu”, Przegląd Sportowy – YouTube