Mateusz Gamrot po raz pierwszy szczegółowo opowiedział o propozycji walki z Manuelem Torresem oraz wyjaśnił, dlaczego nie zobaczymy go w najbliższych tygodniach w oktagonie. 

Reprezentant ATT i Czerwonego Smoka w rozmowie z naszym portalem potwierdził, że UFC zaproponowało mu starcie z Manuelem Torresem (14. miejsce w rankingu) na lutową galę w Meksyku. Decyzja o odrzuceniu tej oferty nie wynikała jednak z braku szacunku dla rywala.

Rywal jak to rywal, po prostu. Trzeba wyjść, przygotować się. Jak wielokrotnie mówiłem, nie jestem od wybrzydzania czy od decydowania o rywalach. Najważniejsza jest dyspozycja i to, co zaprezentujesz w klatce.

podkreślił Mateusz Gamrot.

Kluczowym czynnikiem okazał się zbyt krótki termin przygotowań. Gamrot zaznaczył, że chciałby zachować to zestawienie na późniejszy okres, co sugeruje, iż Torres pozostaje w jego planach jako potencjalny rywal.

Dostałem wcześniej tą propozycję walki w Meksyku, powiedziałem, że to zbyt szybko, rywal jest jak najbardziej okej. Możemy zostawić to zestawienie, tylko w późniejszym czasie.

wyjaśnił zawodnik z Poznania.

Jeśli chodzi o marcową galę w Londynie, Gamrot przyznał, że termin był już zbyt zaawansowany w planach organizacji. Jego zespół musi teraz wpasować się w późniejsze datyy, z czym polski zawodnik nie ma problemu.

Londyn to już był bardzo szybko, Matchemakerzy mają dużo szybciej już poustawiane te karty pewnie, więc muszę się gdzieś tam wpasować w późniejszy jakiś termin.

tłumaczył.

Gamrot zdradził również, że rozważa galę 11 kwietnia w Miami jako możliwą opcję, choć zastrzegł, że chciałby być już w tym terminie po walce ze względów rodzinnych. Jego córka ma wtedy komunię w Polsce, a zawodnik nie chce zmieniać stref czasowych tuż przed tym wydarzeniem.

Najbardziej zaskakującym elementem wywiadu było spokojne podejście Gamrota do braku konkretnego terminu walki. W przeciwieństwie do ubiegłego roku, kiedy odczuwał presję szybkiego powrotu, teraz przyjął zupełnie inną strategię.

W tym roku powtórzyłem ten schemat, ale nie mam kompletnie jakiejś presji po prostu. Nie spieszę się z tą walką, zgłosiłem dyspozycje, jestem gotowy, UFC wie, menadżer wie.

wyznał.

Ta zmiana mentalności wynika z doświadczeń po walce z Charlesem Oliveirą. Gamrot przyznał, że rok temu pośpiech i presja negatywnie wpłynęły na jego występ, dlatego teraz stawia na cierpliwość i dokładne przygotowania.

Myślę, że im więcej czasu tu spędzę, tym będę jeszcze lepszy albo bardziej pewny siebie i swoich umiejętności.

dodał, odnosząc się do treningów w American Top Team na Florydzie.

Gdy zapytaliśmy o potencjalną walkę z Paddym Pimblettem, Gamrot nie krył entuzjazmu. Uważa, że byłaby to idealna okazja do pokazania różnic poziomów po kontrowersyjnej walce Anglika o pas tymczasowy.

Świetną sytuacją by było, żebym dostał okazję walczyć z Paddym po prostu, bo dla mnie byłaby to świetna walka, niekoniecznie dla niego. Myślę, że wtedy wszystkie te luki mógłbym zweryfikować.

stwierdził z przekonaniem.

Gamrot pozostaje w pełnej gotowości treningowej, systematycznie pracując nad nowymi elementami swojego arsenału w jednym z najlepszych klubów MMA na świecie. Jego kolejna walka może zostać ogłoszona w każdej chwili.