Już w najbliższą sobotę Max Holloway stanie przed szansą zrewanżowania się Conorowi McGregorowi za porażkę sprzed blisko 13 lat. Były mistrz kategorii piórkowej UFC nie zamierza jednak sugerować się pięcioletnią przerwą Irlandczyka od startów. „Blessed” jest przekonany, że do oktagonu wejdzie najlepsza wersja „The Notoriousa”, dlatego przygotowuje się na niezwykle wymagające starcie.
Pierwszy pojedynek Maxa Hollowaya z Conorem McGregorem odbył się w sierpniu 2013 roku. Wówczas górą po jednogłośnej decyzji sędziów był Irlandczyk. Choć przez lata wydawało się, że ich drogi już nigdy się nie przetną, teraz obaj ponownie spotkają się w oktagonie podczas gali UFC 329.
Holloway przyznał, że jeszcze kilka lat temu był przekonany, iż do rewanżu dojdzie znacznie wcześniej. Mimo długiej przerwy rywala nie zamierza jednak go lekceważyć.
Wydawało mi się, że ta walka odbędzie się już jakieś pięć lat temu. Później była ta potworna kontuzja nogi i wiele osób zaczęło wątpić, czy Conor jeszcze kiedykolwiek wróci. Dla mnie to tylko pokazuje, że wciąż jest wojownikiem. Takich ludzi trudno oderwać od walki. Cieszę się, że dostałem szansę naprawić to, co wydarzyło się przed laty. A skoro według jego własnych zasad zwycięstwa przez decyzję się nie liczą, to w sobotę będziemy mogli rozpocząć wszystko od nowa.
„Przygotowuję się na najlepszego Conora McGregora”
Jednym z najczęściej poruszanych tematów przed UFC 329 jest pięcioletnia przerwa McGregora od rywalizacji. Zdaniem wielu ekspertów właśnie ona może odegrać kluczową rolę w walce. Holloway patrzy jednak na tę sytuację zupełnie inaczej.
Były mistrz UFC uważa, że Irlandczyk miał mnóstwo czasu na odbudowę organizmu i przygotowanie się do powrotu, dlatego nie zamierza zakładać, że zobaczy słabszą wersję swojego rywala.
Wszyscy mówią o tych pięciu latach przerwy, ale ja patrzę na to inaczej. To było pięć lat na leczenie organizmu i powrót do pełni sił. Ludzie widzieli tylko to, co pokazywały media, ale nikt nie wie, jak naprawdę wyglądały jego przygotowania. Ja nie zamierzam szukać wymówek ani zakładać, że będzie gorszy. Przygotowuję się na najlepszego Conora McGregora, jakiego mogliśmy oglądać od wielu lat. Nie chcę później słuchać tłumaczeń, że wracał po długiej przerwie.
„Nigdy nie dałem się wciągnąć w jego gierki”
Podczas pierwszego pojedynku McGregor słynął już z psychologicznych gierek, którymi próbował wyprowadzać rywali z równowagi. Holloway przekonuje jednak, że nigdy nie robiło to na nim większego wrażenia.
Jak zaznaczył, podobny sposób żartowania i wzajemnego docinania jest czymś zupełnie normalnym w jego otoczeniu.
Nigdy nie dałem się wciągnąć w jego gierki. Pochodzę z Hawajów i u nas ludzie cały czas się ze sobą droczą. Tak wygląda codzienność. Jeśli ktoś zaczyna takie rozmowy, trzeba umieć odpowiedzieć. Jeżeli Conor będzie próbował mnie prowokować, to po prostu mu odpowiem. Ale najważniejsze jest to, że po całym tym gadaniu i tak zamkniemy się razem w klatce. Wtedy mogę uderzyć go bez żadnych konsekwencji i właśnie to liczy się najbardziej.
Dla Hollowaya sobotni pojedynek będzie szansą nie tylko na wyrównanie rachunków sprzed kilkunastu lat, ale również na odniesienie jednego z największych zwycięstw w swojej bogatej karierze.
Zobacz także: „Mówili mi, żebym zakończył karierę” – Max Holloway wraca wspomnieniami do najtrudniejszego okresu kariery
źródło: wywiad dla ESPN MMA (YouTube)
![Who’s next In The Cage [#6] – Kto następny dla Makhacheva po obronie mistrzowskiego pasa?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/08/whos-next-1-218x150.png)
![Who’s next In The Cage [#5] – Co dalej dla Gamrota po porażce z Salkilldem?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/08/whos-next-218x150.png)






















