Wokół organizacji Hybrid MMA zrobiło się w ostatnich dniach bardzo głośno. Po opublikowanym oświadczeniu federacji pojawiły się liczne pytania o kulisy rozliczeń z zawodnikami i współpracę z managementem Selected Athletes. Głos w tej sprawie zabrał Michał Hawro, który w rozmowie z naszą redakcją odniósł się do całej sytuacji.

Zawodnik, który w przeszłości walczył na galach Hybrid MMA i współpracuje z managementem Selected, podkreśla, że sam jest zaskoczony zamieszaniem, ale nie zamierza wydawać jednoznacznych osądów.

W rozmowie z naszą redakcją przed galą OKTAGON 86 w Szczecinie Hawro opowiedział nie tylko o kulisach tej sprawy, ale także o swoim debiucie w czesko-słowackiej organizacji, analizie pojedynku z Lukášem Chotenovským oraz o głośnej „aferze kalendarzowej” związanej z Laurą Grzyb i Wiktorią Czyżewską.

Hawro o aferze Hybrid MMA

Zamieszanie wokół Hybrid MMA wybuchło po opublikowaniu oświadczenia federacji, w którym poinformowano o zakończeniu współpracy z Selected Athletes Management. Organizacja wskazała m.in. na problemy z rozliczeniami za galę w Pile z grudnia 2025 roku.

Michał Hawro przyznał, że sam jest zaskoczony całą sytuacją i uważa, że przedstawiona publicznie wersja wydarzeń nie musi być pełnym obrazem sprawy.

Jestem tym zaskoczony i z mojej wiedzy wynika, że wyglądało to trochę inaczej niż w opublikowanym przez Hybrid oświadczeniu. Mam chociażby zapisane wiadomości, w których po grudniowej gali dostałem informację, że przelew zostanie puszczony w poniedziałek ekspresem. Skoro ktoś sam do mnie tak napisał, to chyba świadczy o tym, kto odpowiadał za te rozliczenia.

Zawodnik dodał również, że mimo zamieszania nie ma zastrzeżeń do osób prowadzących jego management.

Mogę tylko uspokoić i zapewnić, że moi menedżerowie są ostatnimi osobami, które chciałyby kogokolwiek okradać. Każdy, kto zna Darię i Alberta prywatnie, wie, że to uczciwi ludzie. Myślę, że potrzeba trochę czasu i wszystko się wyjaśni.

Atmosfera w Selected

W ostatnich miesiącach wokół Selected Athletes Management pojawiało się wiele spekulacji związanych m.in. z odejściami zawodników czy zmianami w strukturach.

Hawro przekonuje jednak, że wewnątrz zespołu atmosfera pozostaje dobra.

Absolutnie panuje dobra atmosfera. Czasami jest tak, że gdy ktoś zostaje wzięty na tapet przez internet, wygląda to gorzej niż jest w rzeczywistości. My dalej robimy swoje – trenujemy, walczymy i rozwijamy się sportowo.

Zawodnik podkreślił również, że w ekipie panuje mocny „team spirit”, a wspólne treningi i warsztaty mentalne pomagają budować relacje między zawodnikami.

Debiut w OKTAGON MMA

Podczas gali OKTAGON 86 w Szczecinie Michał Hawro zadebiutuje w organizacji OKTAGON MMA, gdzie zmierzy się z Lukášem Chotenovským.

Polak zdradził, że o kontrakcie dowiedział się w dość nietypowych okolicznościach.

O angażu dowiedziałem się w dniu mojej ostatniej walki. Albert wysłał mi kontrakt na maila do podpisania. To by była piękna historia, gdybym wtedy wygrał, ale niestety sport bywa brutalny i bezwzględny.

Pierwotnie Hawro miał zmierzyć się z zupełnie innym rywalem.

Wcześniej była propozycja walki z Simonem Bruknarem. To był zupełnie inny profil zawodnika – mierzy około 165 centymetrów. Ostatecznie dostałem Chotenovskiego, który ma 184 centymetry, więc różnica jest ogromna.

Jak Hawro chce pokonać Chotenovskiego

Polak przyznaje, że przewaga warunków fizycznych rywala będzie jednym z kluczowych elementów walki.

On będzie chciał trzymać mnie na dystans, pracować prostymi i front kickami. Ja będę chciał ten dystans skracać i wywierać presję.

Hawro podkreśla jednak, że doświadczenie w walkach z wyższymi zawodnikami działa na jego korzyść.

Już kilka razy walczyłem z dużo wyższymi rywalami i dwa razy wychodziłem z takich pojedynków zwycięsko. Wysocy zawodnicy często nie lubią presji, a ja lubię ją narzucać.

Hawro o „aferze kalendarzowej” i konflikcie wokół Laury Grzyb

Zawodnik odniósł się także do głośnej sytuacji związanej z rolką promującą walkę Wiktorii Czyżewskiej, w której pojawił się wątek kalendarza Laury Grzyb.

Hawro przyznał, że nie widzi w tym nic złego ze strony zawodniczki KSW, ale ma wątpliwości wobec samej federacji.

W zachowaniu Wiktorii nie widzę nic złego. Ten sport to w dużej mierze show-business i każdy ma prawo robić swoje. Bardziej dziwi mnie to, że federacja zdecydowała się coś takiego wrzucić na swoje profile.

Jak dodaje, sytuacja była dla niego o tyle zaskakująca, że Laura Grzyb nie bierze udziału w tej walce.

Gdyby to była zapowiedź walki Laury z Wiktorią, byłoby to naturalne. A tak wyglądało to trochę dziwnie, bo to była walka w innej kategorii i Laura w niej nie uczestniczy.

Zobacz takżeWiktoria Czyżewska o kulisach walki o pas. Ocena rywalki i mocna deklaracja: „Chcę wygrać przed czasem”