Konrad Rusiński wróci do klatki już podczas gali XTB KSW 119 w Radomiu, gdzie zmierzy się z niepokonanym Adamem Masaevem. Zawodnik z Lubelszczyzny nie ukrywa jednak, że przez całą karierę miał poczucie, iż promotorzy regularnie rzucali mu pod nogi coraz trudniejsze przeszkody, licząc na jego potknięcie. Jak sam przyznaje – właśnie dlatego najbardziej lubi rolę underdoga.

Po efektownym zwycięstwie nad Tagirem Machmudovem wielu kibiców zaczęło inaczej patrzeć na Konrada Rusińskiego. Sam zawodnik uważa jednak, że jego sytuacja niewiele się zmieniła. Przed starciem z Adamem Masaevem ponownie słyszy głosy, że to rywal jest tym, którego organizacja widzi wyżej.

„Za każdym razem krzyżowałem im plany”

Rusiński przyznał, że podobny schemat obserwuje od początku swojej zawodowej kariery. Zarówno w KSW, jak i wcześniej w Babilon MMA.

Nie tyle sprawia mi to satysfakcję, co ja to po prostu kocham. Moja droga w KSW była ciężką przeprawą. Zresztą nie tylko tutaj, bo w Babilonie było dokładnie tak samo. Miałem wrażenie, że cały czas dawano mi rywali po to, żebym tę walkę przegrał. I za każdym razem krzyżowałem te plany. Widziałem reakcje niektórych osób po tych porażkach moich przeciwników. Dostawałem coraz bardziej doświadczonych zawodników, coraz mocniejszych rywali, żeby w końcu powinęła mi się noga. A ja za każdym razem udowadniałem, że to jeszcze nie ten moment.

Zawodnik nie ukrywa, że jego ścieżka do czołówki nigdy nie była usłana różami.

Tutaj też nie mam łatwej drogi. Ostatnio Maciek Turski powiedział, że podążam drogą Michała Oleksiejczuka i zgadzam się z tym w stu procentach. Michał w UFC również dostawał bardzo ciężkie zestawienia. U mnie wygląda to podobnie. Nigdy nie było budowania krok po kroku czy dobierania przeciwników pod rekord. Po prostu dostaję walkę i mam sobie poradzić.

„Nie lubię, gdy jedni mają łatwiej od innych”

Rusiński zwrócił też uwagę na temat, który od lat budzi emocje w środowisku MMA. Jego zdaniem nie wszyscy zawodnicy są traktowani w identyczny sposób.

Nie lubię sytuacji, kiedy ktoś jest traktowany lepiej tylko dlatego, że sprzeda więcej biletów albo ma większe zasięgi w mediach społecznościowych. W KSW też czasami to działa. Dostajesz łatwiejsze walki, budują cię, prowadzą krok po kroku. A ja? Ja po prostu dostaję kolejne wyzwania. Ale nie narzekam. Jak dostaję walkę, to się cieszę. Nieważne z kim. Wychodzę do klatki i próbuję znowu pokrzyżować plany. I sprawić, żeby niektórym miny trochę zwiędły.

Kolejny „wybraniec” na rozkładzie?

W poprzednim pojedynku Rusiński zatrzymał bardzo wysoko ocenianego Tagira Machmudova. Teraz naprzeciw niego stanie Adam Masaev, którego wielu kibiców i ekspertów widzi w ścisłej czołówce kategorii półśredniej. Polak nie zamierza jednak zmieniać swojego podejścia.

Po raz kolejny wchodzi do klatki jako zawodnik skazywany przez część obserwatorów na porażkę. Jak sam przyznaje – właśnie w takich okolicznościach czuje się najlepiej.

Zobacz takżeIslam Makhachev poznał rywala i datę na pierwszą obronę pasa wagi półśredniej