Pierwsza edycja programu Projekt Fighter wyłoniła zwycięzcę, ale finałowy odcinek przyniósł niedopuszczalną sytuację, która rzuca cień na cały projekt. Czy kontrakt z KSW i 100 tysięcy złotych trafiło we właściwe ręce?

Cyprian Wieczorek triumfował w programie Projekt Fighter, zgarniając kontrakt z KSW oraz nagrodę pieniężną w wysokości 100 tysięcy złotych. Zawodnik Silesian Cage Club w walce półfinałowej pokonał Dominika Wydrę przez duszenie zza pleców w pierwszej rundzie, a następnie wygrał finałowe głosowanie uczestników 7:3 z Karoliną Gackowską, która wcześniej jednogłośną decyzją sędziów pokonała Zofię Rybicką.

Wieczorek odebrał czek i kontrakt z rąk Wojsława Rysiewskiego, dyrektora sportowego KSW. Niespodzianką wieczoru było zaproszenie na rozmowy do biura organizacji dla Dominika Zadory, który odpadł z programu w piątym odcinku. Rysiewski argumentował decyzję faktem, że zawodnik został wyeliminowany przez innych uczestników ze względu na wysokie umiejętności, a nie z powodów sportowych. Zadora, wracający po ciężkiej kontuzji, ogłosił już definitywny koniec z freak-fightami i zapowiedział debiut w profesjonalnym MMA na wakacje, co sugeruje pomyślne zakończenie negocjacji z KSW.

Półfinałowa walka Wieczorka z Wydrą od tygodni budziła kontrowersje w środowisku polskiego MMA. Potwierdziły się pogłoski o skandalicznym błędzie proceduralnym – funkcję sędziego ringowego w tym pojedynku pełnił Tomasz Bronder, główny trener Wieczorka z Silesian Cage Club. Do takiej sytuacji, w której sędzia prowadzi walkę swojego podopiecznego, w profesjonalnym sporcie po prostu nie powinno dojść, zwłaszcza gdy stawką jest kontrakt z największą polską organizacją MMA i sześciocyfrowa nagroda finansowa.

Sebastian Kotwica, trener Wydry, nie pozostawił suchej nitki na organizatorach i samym Bronderze. „Uważam, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Nie spodziewałem się, że tak poważna organizacja może dopuścić do takiego błędu. Sędzia i trener Bronder nie powinien zgodzić się na prowadzenie tej walki w klatce. Organizator nie powinien pozwolić, by finalnie do tego doszło. Gra toczyła się o duże pieniądze i kontrakt. Sam przebieg walki też budzi wiele kontrowersji i stawia organizację oraz sędziego w bardzo złym świetle” – powiedział Kotwica w rozmowie z portalem sportowefakty.wp.pl.

Kontrowersje potęguje fakt, że widzowie zobaczyli z półfinałowej walki jedynie fragmenty trwające łącznie nieco ponad minutę. Pojedyncze sceny były przeplatane wypowiedziami zawodników, trenerów i innych uczestników, co uniemożliwia pełną ocenę przebiegu starcia i decyzji sędziego. Również walka Gackowskiej z Rybicką została pokazana we fragmentach – z piętnastominutowego pojedynku wyemitowano zaledwie niecałe cztery minuty, co stanowi jedynie 26 procent całej walki.

Na moment publikacji Tomasz Bronder nie odniósł się do pytań dotyczących tej sytuacji. Przedstawiciel Canal +, Maciej Włosowski, przesłał do mediów (w tym nam) krótkie wyjaśnienie:

„CANAL+ jest pomysłodawcą formatu. Nadzór nad warstwą sportową pozostawał natomiast w całości po stronie federacji KSW, o kontrakt z którą walczyli uczestnicy programu. Dotyczy to min. wyboru sędziów, cutmanów i lekarzy, a także zasad walk prezentowanych w programie. Jako CANAL+ nie ingerujemy w sportowo-merytoryczną sferę pojedynków. Dlatego właściwym adresatem pytań powinno być KSW oraz przedstawiciele federacji” – czytamy w oświadczeniu.

 

źródło: X/Artur Mazur, Canal+