Quillan Salkilld nie zamierza długo czekać na kolejne wielkie wyzwanie. Australijczyk po błyskawicznym zwycięstwie nad Mateuszem Gamrotem w walce wieczoru UFC Vegas 120 wskazał nazwisko, z którym najchętniej zmierzyłby się w kolejnym pojedynku. 26-latek chce starcia z Paddym Pimblettem i liczy na to, że dojdzie do niego już w listopadzie w Nowym Jorku.

Quillan Salkilld przystępował do największego wyzwania w swojej dotychczasowej karierze po serii trzech zwycięstw przed czasem w UFC. W main evencie UFC Vegas 120 otrzymał jednak rywala zdecydowanie bardziej doświadczonego od wcześniejszych przeciwników – Mateusza Gamrota.

Australijczyk potrzebował zaledwie jednej rundy, aby udowodnić, że nie przestraszył się przeskoku poziomu. Po początkowych wymianach grapplingowych przejął plecy Polaka i zmusił go do odklepania duszenia zza pleców.

Salkilld przyznał, że przed walką spodziewał się znacznie bardziej wyczerpującego pojedynku.

Nie wiem. Po prostu wszedłem tam i jak zwykle improwizowałem. Nie miałem żadnego planu, po prostu wszedłem i walczyłem po swojemu. W tamtym momencie przykleiłem się do jego pleców i polowałem na duszenie. Zawsze czułem, że jestem w stanie złapać jego szyję i tym razem mi się to udało.

Sposób przygotowania do pięciorundowego main eventu nie różnił się znacząco od wcześniejszych obozów. Australijczyk skupił się przede wszystkim na pozycjach, które później rzeczywiście pojawiły się w oktagonie.

Jedyną różnicą było to, że przygotowywałem się do tych pozycji. Wszystkie pozycje zapaśnicze, które pojawiły się w tej czterominutowej walce, ćwiczyliśmy dzień w dzień przez cały obóz. Do tego dochodziły dodatkowe rundy i dodatkowe przygotowanie kondycyjne, które naprawdę dawało w kość. Kiedy byłem tam w klatce i mierzyłem się z nim, myślałem, że ta walka będzie naprawdę ciężka. Spodziewałem się, że potrwa do późnych rund i będzie wyczerpującą wojną. Cieszę się, że skończyłem to w pierwszej.

„Chcę walki z Paddym”

Tak szybkie zwycięstwo otworzyło przed Salkilldem zupełnie nowe możliwości. Australijczyk nie zamierza jednak czekać na decyzję UFC i już podczas rozmowy z FOX Sports Australia wskazał konkretne nazwisko.

Jego wymarzonym rywalem jest Paddy Pimblett. Popularny Anglik od dawna znajduje się w gronie najbardziej rozpoznawalnych zawodników kategorii lekkiej, a zestawienie dwóch efektownie walczących zawodników mogłoby być bardzo atrakcyjne dla kibiców.

Po prostu uważam, że walka z Paddym byłaby czymś niesamowitym. Byłaby bardzo medialna. To byłoby epickie. Idealnie byłoby zmierzyć się z Paddym w Nowym Jorku w listopadzie. To byłoby coś dla mnie.

Taki pojedynek rzeczywiście mógłby mieć dodatkowy kontekst. Obaj zawodnicy są znani z ofensywnego stylu i zamiłowania do walki w parterze, ale reprezentują również zupełnie różne osobowości. Sam Salkilld przyznał, że starcie z Pimblettem mogłoby być interesujące również pod względem medialnym.

Myślę, że każdy chciałby zobaczyć tę walkę. To byłoby świetne również ze względu na zderzenie osobowości. Paddy Pimblett i Quillan Salkilld – dwóch zawodników, których kibice bardzo lubią.

Salkilld zdradził, co z jego kolanem po próbie skrętówki Gamrota

Zwycięstwo nad Gamrotem nie przyszło jednak bez momentu poważnego zagrożenia. W pierwszej rundzie Polak zaatakował nogę Australijczyka, próbując poddać go skrętówką.

Salkilld zdołał przetrwać próbę i ostatecznie sam zakończył pojedynek przed czasem. Po walce pojawiły się jednak pytania o stan jego kolana, zwłaszcza że zawodnik wspominał o charakterystycznym „strzeleniu”.

Jak się okazuje, jego uraz nie był bezpośrednim następstwem próby poddania.

Nie, wszystko jest w porządku. Kolano trochę mnie boli, ale tak naprawdę nie przez tę próbę dźwigni. To było jeszcze podczas pierwszej wymiany zapaśniczej, kiedy złapał mnie za kostkę, a ja zrobiłem sprawl i poczułem lekkie strzelenie. Zrobiłem badania i nie jest to nic poważnego.

Salkilld przekonuje również, że sama próba poddania nogi przez Gamrota nie pozostawiła po sobie większych konsekwencji.

Jeśli chodzi o moją nogę po samej dźwigni, nie ma żadnych uszkodzeń. Miałem sporo szczęścia. Naprawdę.

„Nie chciałem dać mu żadnego sygnału”

Jednym z najbardziej efektownych momentów walki była reakcja Australijczyka na próbę poddania. Mimo że Gamrot mocno zaatakował nogę, Salkilld zachował spokój i konsekwentnie pracował nad wydostaniem się z pozycji.

Sam zawodnik przyznał, że kluczowe było zachowanie zimnej krwi i niedopuszczenie do tego, aby Polak zauważył po nim oznaki bólu.

Tak naprawdę nie miałem wyboru. Byłem złapany w tę dźwignię i musiałem po prostu wyciągnąć nogę. Było ciężko, bo to była pierwsza runda, więc nie było jeszcze potu. Miałem wrażenie, jakby moja noga była przyklejona. Musiałem po prostu to przetrzymać, aż uda mi się ją wyswobodzić.

Nie chciałem dać mu żadnego sygnału, żadnego grymasu, żeby nie pomyślał, że powinien ścisnąć jeszcze mocniej. Widziałem po jego twarzy, że naprawdę próbował złamać mi nogę. Trochę nieładnie z jego strony. Gdyby mu się udało, prawdopodobnie wyeliminowałoby mnie to na rok.

Australijczyk nie zamierza jednak długo rozpamiętywać trudnego momentu. Salkilld wraca do ojczyzny z kolejnym zwycięstwem i ogromnym impetem, a jego cel jest już jasno określony – walka z Pimblettem w Nowym Jorku.

Jeżeli UFC zdecyduje się na takie zestawienie, dla Australijczyka byłby to kolejny gigantyczny krok w kierunku czołówki kategorii lekkiej.

Zobacz takżeJoe Rogan uderza w system wypłat UFC: „To najbardziej popieprzona część organizacji”

źródło: FOX Sports Australia