Rafael dos Anjos poczuł ulgę po pokonaniu Kevina Lee

źródło: MMA Junkie

Rafael dos Anjos do gali UFC on ESPN+ 10 w Rochester przeżywał gorszą chwilę w swojej karierze. W ostatni weekend przełamał pasmo dwóch porażek z rzędu, poddając Kevina Lee.

„RDA” był w podobnej sytuacji zaraz po swoich pierwszych walkach dla UFC. Przyznaje, że presja towarzyszyła mu sobotniego wieczoru:

Debiutując w UFC, przegrałem dwa razy z rzędu. Zanim zmieniłem dywizję na wyższą, też to miało miejsce. Nie będę kłamał. Byłem pod ogromną presją, ale dobrze wrócić na zwycięską ścieżkę.
Potrzebowałem tego [wygranej dzisiejszego wieczoru]. Moja ostatnia wiktoria była 18 miesięcy temu z Robbiem Lawlerem, w grudniu 2017 roku. Czuję się świetnie. Zrzuciłem z barków duży ciężar.

powiedział.

Brazylijczyk wierzy, że mimo ostatnich roszad w czubie dywizji półśredniej, dalej może zostać mistrzem:

Chcę ponownie być mistrzem pewnego dnia. Jeśli nie będę wierzył w to, przestanę walczyć. Opuszczę ten sport. Nadal wierzę, że to osiągnę i będę na to pracował.

stwierdził.

Teraz były czempion UFC jest notowany na trzecim miejscu i wątpliwe, że zwycięstwo z „Motown Phenomem” zmieni to. Powyżej dos Anjosa jest Colby Covington, który dzierżył niedawno tymczasowy pas, a zaraz za mistrzem – Kamaru Usmanem jest Tyron Woodley.

źródło: bjpenn.com