Rafael Fiziev zabrał głos po brutalnej porażce w Sydney. „Ataman” nie szuka wymówek po nokaucie od Mauricio Ruffy’ego, przyznaje, że oberwał mocno, ale zapowiada powrót i dalszą walkę o najwyższe cele. Azer podkreśla: to jeszcze nie koniec jego historii w UFC.

Rafael Fiziev po raz pierwszy od porażki na gali UFC 325 opublikował nagranie w mediach społecznościowych, w którym odniósł się do swojego występu w Sydney. Reprezentant Azerbejdżanu przegrał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie z Mauricio Ruffym, mimo że przez długi czas kontrolował tempo pojedynku niskimi kopnięciami.

Po walce „Ataman” nie ukrywał rozczarowania, ale jednocześnie pokazał charakter i determinację.

Dostałem solidnie. Techniczny nokaut. Mocno mnie trafił, konkretnie. No cóż, tak bywa.

– przyznał Fiziev w nagraniu.

Zawodnik zaznaczył jednak, że nie zamierza się załamywać i wciąż wierzy w swoją drogę.

Żyję takim życiem, na jakie starczyło mi odwagi. I tej odwagi mi wystarczyło. Ja jestem wojownikiem. Wrócę. Będę dalej pracował, poprawiał się, rozwijał. Postaram się jeszcze nie raz sprawić wam radość moimi zwycięstwami.

Fiziev podziękował też kibicom za wsparcie, mimo że tym razem nie był w stanie dać im powodów do radości.

Dziękuję wszystkim za wsparcie. Tym razem się nie udało. Nie mogłem was uszczęśliwić. Ale jeszcze się uda.

Dobra pierwsza runda, brutalny finał

W pojedynku z Ruffym Fiziev od początku narzucił swoje warunki. W pierwszej rundzie regularnie trafiał niskimi kopnięciami, kontrolował środek oktagonu i wywierał presję – to on nadawał tonu walce.

W drugiej odsłonie Brazylijczyk zaczął jednak coraz lepiej czytać rywala. Poprawił pracę bokserską, częściej trafiał prostymi i stopniowo przejmował inicjatywę.

Decydujący moment nastąpił po potężnym prawym Ruffy’ego. Fiziev został zamroczony, zachwiał się na nogach, a po chwili padł na matę. Brazylijczyk ruszył za nim z serią ciosów w parterze i sędzia przerwał pojedynek.

Trudny okres w karierze „Atamana”

Porażka z Ruffym była kolejnym trudnym momentem w ostatnich latach kariery Fizieva. W ostatnich występach mierzył się z absolutną czołówką dywizji lekkiej, notując m.in. walki z Justinem Gaethje czy Mateuszem Gamrotem.

Mimo tego Azer wciąż pozostaje jednym z najbardziej widowiskowych strikerów w kategorii i nie zamierza rezygnować z walki o powrót do elity. Jego ostatnie słowa jasno pokazują, że mentalnie nie zamierza się poddawać.

Zobacz takżeBenoit Saint-Denis po demolce na Hookerze: „Jeśli trzeba, zabiorę miejsce Tsarukyanowi”

źródło: Instagram / Rafael Fiziev | foto: UFC.com