Siedem walk, brak porażki i brutalny nokaut na pożegnanie. Mimo tego Rinat Fakhretdinov nie dostał nowego kontraktu w UFC. Rosjanin potwierdził, że jego umowa wygasła – i że decyzja organizacji nie była przypadkiem.

Rinat Fakhretdinov nie został zwolniony. Po prostu… nie przedłużono z nim kontraktu.

Niepokonany w UFC Rosjanin (6-0-1) pożegnał się z oktagonem po 54-sekundowym TKO na Andreasie Gustafssonie na gali UFC Fight Night 258 we wrześniu. Wygrał. Skończył rywala przed czasem. I mimo tego – wypadł z organizacji.

Zawodnik sam potwierdził informacje w mediach społecznościowych.

„Tak, to prawda, ale jest jeden haczyk: nikt nas nie zwolnił. Kontrakt po prostu wygasł i z pewnych powodów nie został przedłużony. Są drobne niuanse, o których tutaj nie będę mówił. Nic strasznego się nie stało – oferty teraz spływają i to na bardzo różnych warunkach. Jak to mówią, ja w tym sporcie nie jestem przede wszystkim dla pieniędzy.”

34-letni Fakhretdinov swoją wygraną z Gustafssonem przedłużył serię bez porażki do 23 zwycięstw z rzędu. W UFC zanotował dwa finisze i ani jednej przegranej. Sportowo – pełna czystość. Decyzyjnie – drzwi zamknięte.

Rosjanin nie ukrywa, że za kulisami było „więcej”, niż widać z zewnątrz.

„W żadnym wypadku się nie martwimy. Walczyliśmy tam z godnością. Uwierzcie mi – nie powiedzieliśmy tam jeszcze wszystkiego. Moglibyśmy narobić pewnym osobom problemów, ale najwyraźniej komuś to przeszkadzało.”

Na razie Fakhretdinov nie zdradza, gdzie trafi dalej, ale jedno jest jasne – rynek już po niego się ustawia, a jego nazwisko bardzo szybko pojawi się w rozmowach największych organizacji świata.

Zobacz takżeJorge Masvidal ostro o Ianie Machado Garrym: „Nazywasz Usmana skończonym, a sam nigdy nic nie znaczyłeś”

źródło: media społecznościowe Fakhretdinova, mmajunkie.com | foto: UFC.com