Robert Whittaker po raz pierwszy od wielu lat nie znajdzie się na karcie głównej gali UFC. Były mistrz kategorii średniej skomentował już decyzję organizacji przed swoim debiutem w wadze półciężkiej. Australijczyk zmierzy się z Nikitą Krylovem podczas UFC 329 w Las Vegas. Ich pojedynek otworzy główną część prelimsów gali, której walką wieczoru będzie starcie Conora McGregora z Maxem Hollowayem.

„Nie byłem na prelimsach od bardzo dawna”

Robert Whittaker przyznał w rozmowie z Submission Radio, że sytuacja jest dla niego nietypowa, ale rozumie decyzję UFC.

To dziwne uczucie. Nie walczyłem na prelimsach od bardzo dawna. Patrząc jednak na to logicznie i na chłodno, to ma to jakiś sens. Debiutuję w kategorii półciężkiej, wracam po dłuższej przerwie. Rozumiem to.

Australijczyk zdradził jednak, że widzi też pozytywy takiego rozwiązania.

Szczerze? Jest też plus. Będę miał walkę wcześniej i szybciej będę miał to za sobą. Nienawidzę tych późnych godzin. Te wielkie gale kończą się strasznie późno i to potrafi wykończyć człowieka. Teraz po prostu chcę wejść do klatki i zrobić swoje.

Debiut w nowej kategorii wagowej

Dla byłego mistrza kategorii średniej będzie to pierwszy występ w limicie do 93 kilogramów.

Whittaker nie ukrywa, że najważniejsze będzie dla niego sprawdzenie się w nowej dywizji i zobaczenie, jak jego ciało zareaguje na zmianę.

Chcę tam wejść i wdrożyć wszystko, nad czym pracowałem. Chcę poczuć siebie w tej kategorii, zobaczyć jak wygląda sama walka i jak będę się czuł podczas pojedynku. Naprawdę nie mogę się doczekać.

Pierwsze prelimsy od 13 lat

Ostatni raz Whittaker walczył poza kartą główną jeszcze w 2013 roku.

Podczas gali UFC 160 pokonał wtedy Coltona Smitha przez TKO. Od tamtej pory Australijczyk był jednym z najważniejszych nazwisk kategorii średniej UFC i regularnie pojawiał się na największych kartach organizacji.

Zobacz także: „Ten rok mnie zajechał” – Marek Samociuk szczerze o problemach po walkach w Japonii

źródło: Submission Radio | foto: Chris Unger/Zuffa LLC