Robert Whittaker już 11 lipca podczas gali UFC 329 zadebiutuje w kategorii półciężkiej. Były mistrz wagi średniej przekonuje, że decyzja o zmianie dywizji była konieczna, ponieważ ścinanie do 84 kilogramów zaczęło negatywnie wpływać nie tylko na przygotowania, ale również na jego występy w oktagonie.
Po latach rywalizacji w kategorii średniej Robert Whittaker postanowił rozpocząć nowy rozdział swojej kariery. Były mistrz UFC zadebiutuje w wadze półciężkiej pojedynkiem z Nikitą Krylovem podczas gali UFC 329 w Las Vegas.
Australijczyk przyznaje, że od dłuższego czasu coraz trudniej znosił ścinanie do limitu 84 kilogramów, a decyzja o przejściu wyżej była dla niego naturalnym krokiem.
„W końcu mogę cieszyć się przygotowaniami”
Whittaker nie ukrywa, że w ostatnich obozach przygotowawczych największym wyzwaniem nie byli rywale, a walka z własnym organizmem.
Myślę, że całościowo nigdy wcześniej nie czułem się tak dobrze. To znacznie bardziej naturalna waga dla mojego organizmu. Ostatnich kilka obozów kompletnie nie sprawiało mi przyjemności przez ilość poświęceń i ciągłe odmawianie sobie jedzenia. Szczególnie w ostatnich czterech czy pięciu tygodniach musiałem robić wszystko, żeby zejść do odpowiedniej wagi przed właściwym ścinaniem. To było po prostu zbyt wiele i uważam, że zaczęło odbijać się także na moich występach w walce. Jestem już na późniejszym etapie kariery i chcę znów czerpać radość z przygotowań oraz treningów. Chcę po prostu dobrze się czuć.
„Nie jestem średnim, który po prostu zaczął więcej jeść”
Były mistrz podkreślił, że nie zamierza nadrabiać kilogramów wyłącznie większą ilością jedzenia. Jak zapewnia, od miesięcy przygotowywał swoje ciało do rywalizacji z zawodnikami kategorii półciężkiej.
Zrobiłem wszystko, co należało. Nie przechodzę do kategorii półciężkiej jako zapuszczony zawodnik wagi średniej. To nie jest tak, że po prostu mogę teraz więcej jeść. Wykonałem odpowiednią pracę, poprawiłem sylwetkę i jestem w znacznie bardziej naturalnym przedziale wagowym. Na co dzień ważę około 100-102 kilogramów i nadal jestem bardzo szczupły. Po prostu mam ciężką budowę ciała.
Dla 35-letniego Australijczyka starcie z Nikitą Krylovem będzie pierwszym występem w kategorii półciężkiej i zarazem szansą na rozpoczęcie nowego etapu kariery po latach spędzonych w dywizji do 84 kilogramów.
Zobacz także: Jon Jones o gali UFC Freedom 250: „To pokazuje, jak wielki stał się nasz sport”
źródło: Demetrious Johnson / YouTube | foto: Getty Images
























