Ronda Rousey po dziesięciu latach przerwy wróciła i w 17 sekund poddała Ginę Carano. Holly Holm, która kiedyś znokautowała Rousey i odebrała jej pas, od lat czeka na rewanż. Czy dwie legendy kobiecego MMA kiedykolwiek zmierzą się ponownie?

Holly Holm nie ma wątpliwości – rewanż z Rondą Rousey nigdy jej nie przerażał. Wręcz przeciwnie, była mistrzyni UFC od momentu swojego historycznego zwycięstwa na UFC 193 konsekwentnie deklaruje gotowość do ponownej konfrontacji. Szybkie poddanie Giny Carano przez Rousey na gali MVP MMA 1 nie zrobiło na niej wrażenia.

Od dnia, w którym zakończyła się nasza walka, zawsze byłam otwarta na rewanż. Więc jeśli ona chce, jestem gotowa w każdej chwili.

powiedziała Holm w rozmowie z Arielem Helwanim. Zawodniczka zdradziła jednak kulisy frustrującego oczekiwania na odpowiedź ze strony Rousey.

Zaraz po walce pytano mnie: 'Chcesz poczekać na Rondę?’ Odpowiedziałam: 'Jasne, ale jak długo?’ Nie było odpowiedzi, bo od niej nie było żadnej reakcji. Nie powiedziała tak, nie powiedziała nic.

Brak jednoznacznego stanowiska ze strony pokonanej rywalki zmusił Holm do podjęcia decyzji – albo czeka w nieskończoność na rewanż, który może nigdy nie nastąpić, albo kontynuuje karierę. Wybrała to drugie. Rousey ostatecznie wróciła do oktagonu ponad rok później, ale jej przeciwniczką była Amanda Nunes, która brutalnie znokautowała ją w niecałe 48 sekund, definitywnie kończąc jej karierę w UFC.

Nie chciałam po prostu siedzieć i czekać, bo nie wiedziałam, czy ona kiedykolwiek zechce walczyć, czy w ogóle wrócić, a jeśli tak, to czy ze mną. Nie miałam pojęcia.

tłumaczyła Holm, dodając, że mimo upływu lat jej stanowisko się nie zmieniło.

Do dziś powiedziałabym, że jestem za rewanżem. Po prostu myślę, że ona chciała wrócić, stoczyć jedną walkę i skończyć z tym. Nie mam do niej o to żalu.

Problem w tym, że Rousey ma zupełnie inne plany – a właściwie ich brak. Była mistrzyni UFC jasno dała do zrozumienia, że jej powrót przeciwko Carano był jednorazowym wydarzeniem i kropką w historii jej kariery w MMA. W rozmowie z Kay Adams odniosła się wprost do kwestii rewanżu z Holm.

Zdecydowanie mam umiejętności i możliwość, żeby ją pokonać i przepisać całą tę historię. Ale to już nie jest dla mnie ważne. To mnie nie prześladuje. To już nie jest najważniejsza rzecz w moim życiu.

stwierdziła Rousey, zamykając temat.

Słowa byłej dominatorki wagi koguciej są jednoznaczne – tamten nokaut, który wstrząsnął światem MMA i zakończył erę jej panowania, już jej nie boli. Rousey, która po zakończeniu kariery w oktagonie z powodzeniem rozwijała się w wrestlingu WWE i aktorstwie, najwyraźniej odnalazła spokój poza sportem. Dla fanów marzących o rewanżu dekady oznacza to jedno – mogą o nim zapomnieć.

 

Źródło: The Ariel Helwani Show, Up & Adams | foto: LA Times