Damian Rzepecki pokonał na punkty doświadczonego Corneliu Rotaru Lascara na gali WOW w Hiszpanii, notując dziesiąte zwycięstwo w karierze. Mistrz FEN w wadze lekkiej po raz pierwszy zaprezentował się poza Polską, wypunktowując Rumuna i stawiając pytanie o swoją sportową przyszłość.

Rzepecki od pierwszych sekund narzucił swoje warunki, wywierając nieustanną presję na Mołdawianina. Polak wyszedł w odwrotnym ustawieniu, operując sprytnie przyruchami i kiwkami, testując dystans niskimi kopnięciami. Pierwszy czysto trafiony lewy, poprawiony wewnętrznym kopnięciem w udo, zmusił Rotaru do defensywnego orbitowania po klatce. Mołdawianin desperacko rzucił się do nóg, ale zawodnik z Lublina pewnie się wybronił.

Z klinczu Rotaru udało się przewrócić Polaka i wybrać jego głowę, ciągnąc mocno za szyję w niebezpiecznej pozycji. Rzepecki jednak zachował zimną krew, wybronił się i niemal zachodzi rywalowi za plecy, zmuszając go do powrotu do stójki. Tam 24-latek kontynuował metodyczną demolkę. W końcówce rundy Polak podkręcił tempo, dosięgając Lascarę serią ciosów.

Druga odsłona przyniosła jeszcze wyraźniejszą dominację mistrza FEN. Rzepecki klasycznie traktował rywala niskimi, zmieniał ustawienie na mańkuta i mieszał rytm walki. Kolejna kombinacja przeszła przez gardę Mołdawianina, a kopnięcia w udo systematycznie niszczyły jego mobilność. Rotaru próbował odpowiadać lewym sierpem i middlekickami, ale Polak nie zwalniał tempa.

Kluczowy moment rundy nadszedł, gdy Rzepecki ściął rywala kopnięciem, a gdy ten wracał na nogi, potraktował go mocnymi łokciami i kolanami. Piękna obrotówka na korpus w wykonaniu Polaka zgiął Mołdawianina w pół – Lascara wyraźnie odczuł cios. Damian się rozkręcił, masakrując doły i głowę przeciwnika, a na koniec rundy grzmotnął jeszcze kolanem na głowę z klinczu.

Trzecia runda to pokaz wszechstronności Polaka. Mordercza presja, kopnięcia na korpus, kopnięcia, Rzepecki szukał skończenia. Rotaru desperacko próbował obalenia, ale praca na nogach mistrza FEN była bez zarzutu. Mołdawianin trafił dobrym prawym, pokazując że broni nie składa, jednak chwilę później faulem – palcem w oko – przerwał walkę.

Po wznowieniu Damian zaatakował ciosami na dół i górę, regularnie atakując korpus przeciwnika. Polak grał już wyłącznie w swoją grę. Mołdawianin zszedł do nóg, szukając obalenia przy siatce, ale Rzepecki świetnie się wybronił i trafił łokciem na rozerwanie. W samej końcówce Damian podkręcił jeszcze tempo, dosięgając rywala serią uderzeń i szukając latającego kolana.

Sędziowie wskazali ostatecznie jednogłośne zwycięstwo Rzepeckiego (30-27, 30-27, 30-27).