Jeden krótki gif wystarczył, by w środowisku MMA znów zawrzało. Jan Błachowicz opublikował na portalu X kultowego gifa z GTA San Andreas z podpisem „Ah shit, here we go again”. Bez kontekstu, bez wyjaśnienia – za to z ogromnym polem do interpretacji. Czy to zapowiedź kolejnego rozdziału w jego historii w UFC?

Wpis byłego mistrza wagi półciężkiej pojawił się kilkanaście dni po jego walce na gali UFC 323, gdzie Jan Błachowicz większościowo zremisował z Bogdanem Guskovem. Pojedynek pozostawił spory niedosyt, a sam Guskov po walce otwarcie mówił o chęci natychmiastowego rewanżu i „postawienia kropki nad i”. To właśnie ten kontekst sprawia, że słowo „again” w tajemniczym wpisie Polaka nie jest przypadkowe.

Jednocześnie trudno uznać, by gif był prostą zapowiedzią kolejnej walki – przynajmniej w najbliższym możliwym terminie. W ekskluzywnym wywiadzie dla naszej redakcji, udzielonym na lotnisku tuż po powrocie ze Stanów Zjednoczonych, Błachowicz jasno zaznaczał, że gala planowana na 21 marca 2026 roku w Londynie to dla niego zbyt wczesna data. Tym bardziej dziwiłoby więc, gdyby już 24 grudnia miał podpisywać kontrakt na kolejne starcie – nawet jeśli w grę wchodziłby termin kwietniowy lub późniejszy.

To jednak nie jedyny wątek, który powraca jak bumerang. Krótko po walce z Guskovem pojawiła się bowiem zupełnie inna narracja. Jan Błachowicz był wstępnie umówiony na pojedynek z Jamahalem Hillem – zawodnikiem, który w międzyczasie popadł w medialny konflikt z Joanną Jędrzejczyk. Zapytany o tę sytuację, „Cieszyński Książę” nie owijał w bawełnę i w rozmowie z naszą redakcją rzucił prowokacyjną propozycję starcia „na ulicy”. Hill odpowiedział chłodno, podkreślając, że jest profesjonalistą i woli zmierzyć się z Polakiem w oktagonie – za pieniądze.

W tym świetle tajemniczy gif może oznaczać znacznie więcej niż jedną konkretną walkę. „Here we go again” może odnosić się do powracających negocjacji, niedokończonych historii i znanych już nazwisk, które znów krążą wokół Błachowicza. Rewanż z Guskovem, powrót do rozmów o Hilla, a może po prostu kolejny etap gry nerwów z UFC. W grze pozostaje także… rewanż z Magomedem Ankalaevem? Starcie z Rosjaninem również skończyło się remisem i niedomówieniami. Czy zatem Błachowicz podejmie w kolejnym pojedynku zawodnika, z którym już miał możliwość się zmierzyć?

Na razie sam zainteresowany milczy. Jedno jest pewne – jeśli Jan Błachowicz wrzuca taki komunikat, to rzadko bywa on przypadkowy. A środowisko MMA już zaczęło czytać między wierszami.

Zobacz takżeJan Błachowicz zabiera głos po remisie z Bogdanem Guskovem: „Wrócę”

źródło: X / Jan Błachowicz | foto: UFC Fight Pass