W ostatnich miesiącach przyklejono mu łatkę „bogatego dzieciaka”, który zawsze miał łatwiej. Teraz jego brat mówi wprost: to bajka. I pokazuje, jak naprawdę wyglądały początki Armana Tsarukyana.

Po wycofaniu się w ostatniej chwili z UFC 311 i utracie walki o pas z Islamem Makhachevem wokół Armana Tsarukyana narosło sporo negatywnych narracji. Jedną z nich jest ta, że Ormianin „urodził się w złotej kołysce” i nigdy nie musiał walczyć o swoje miejsce. Jego brat Artur postanowił to uciąć.

W rozmowie z Red Corner MMA zdradził, że dzieciństwo Tsarukyanów nie miało nic wspólnego z luksusem.

Ludzie myślą, że urodziliśmy się w jakiejś złotej kołysce. Kompletnie nie mają pojęcia. Mieszkaliśmy na wsi, w warunkach, które można spokojnie nazwać „getto”.

– powiedział Artur Tsarukyan.

Jak podkreśla, to właśnie tam kształtowała się ich mentalność – bez dostępu do sprzętu, bez zaplecza, bez łatwej drogi do sportu.

Kiedy przyjeżdżaliśmy do centrum miasta i widzieliśmy gości w butach zapaśniczych Asics, to było dla nas jak dziś Louis Vuitton. To był efekt „wow”.

– dodał.

Słowa Artura są odpowiedzią m.in. na sugestie Shary Magomedova, który przed grapplingowym pojedynkiem zasugerował, że Tsarukyan pochodził z „zupełnie innego świata”.

On mówił o różnych mentalnościach i stylu życia. Ja tylko się uśmiechnąłem i pomyślałem: „okej, to sport”. To nie ma nic wspólnego z prawdziwymi wartościami ani z tym, jak żyliśmy.

– skomentował brat Armana.

Arman Tsarukyan od zwycięstwa nad Danem Hookerem na UFC w Katarze nie wrócił jeszcze do klatki, ale wszystko wskazuje na to, że jedna wygrana dzieli go od kolejnej walki o pas.

Zobacz takżeJon Anik: „Tsarukyan wygląda jak najlepszy lekki na świecie. A i tak stoi w miejscu”

źródło: Red Corner MMA | foto: reddit